Kilka tygodni temu zepsuł się mój wózek elektryczny „Avanti”. Służył mi przez ponad 20 lat. Praktycznie bez żadnej usterki. Więc kiedy w końcu powiedział: „Basta!”, byłam niepocieszona, zawiedziona. I „uziemiona”… Podejmowane próby naprawy kończyły się niczym. To „Basta!” było definitywne.
Tak się szczęśliwie złożyło, że wczoraj kurier przywiózł mi nowy wózek. A dziś wyjechałam nim po raz pierwszy na podwórko. Kilka tygodni nie wyjeżdżałam. Dziś wyjechałam na dwór. Wózek – super! Rakieta 🙂
Jeździłam i… układałam bukiety Madonnie.
Potem siedziałam przy stoliku, na którym leżała Biblia, a ja wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył we mnie promiennie.
„Jak mam CI dziękować…?? Nie wiem…” – wyszeptałam.
„Przytul się do Mnie, Promyczku”.
„Z wielką radością!!!”
Trwam w przytuleniu.
DZIĘKUJĘ…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI