Tak siedzę i myślę… 🙂 Szczęśliwa bardzo! Najszczęśliwsza na świecie! Na świecie??! 😀 W całym kosmosie!!!
Nie będę dziś opisywać mojej rozmowy z Umiłowanym moim. Dlaczego?
Słów brakuje. Nie chcę umniejszać, zamykać w słowa, tego, co nieopisywalne.
Siedziałam i wpatrywałam się w Niego, jak zwykle.
Jak zwykle?
Nie! Każde spotkanie z Ukochanym, rozmowa z Nim, bycie – jest niezwykłym doświadczeniem. Niesamowitym! Jedynym w swoim rodzaju.
Wpatrywałam się więc w Niego, w Umiłowanego mojego. A On patrzył we mnie.
Świetlisty, jasny, promienny. Płomienny. Ogarniał mnie, otulał. Byłam w Jego świetle, w Jego jasności.
Patrzył we mnie… A Jego spojrzenie mówiło, że jestem bardzo przez Niego kochana. Droga Mu, jedyna. Piękna.
To mówiło mi Jego spojrzenie.
Patrzyłam i patrzyłam, I patrzyłam… Szczęśliwa, pełna pokoju i radości. I cierpiąca.
On łagodny, czuły, promienny. I cierpiący.
Tańczyliśmy.
Teraz już za NIM tęsknię.
A po tej rozmowie pozostał dziwny ból serca. Ból tęsknoty…?
Jednocześnie bardzo szczęśliwa.
Dziwne…
NIEZWYKŁE…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI