Wpatrywałam się w Umiłowanego. Tyle rzeczy chciałam Mu opowiedzieć! O wczorajszym niespodziewanym (ale oczekiwanym 🙂 ) gościu, ks. Adamie. O tym, że Jego Miłosierny wizerunek jest już w rękach właściciela, tzn. księdza. O Benedyktyńskim Różańcu na rękę, który od niego dostałam.
Tyle chciałam Mu opowiedzieć! Jednak… On patrzył 🙂 … I wiedziałam, że ON o tym wszystkim wie i cieszy się razem ze mną.
„Ukochany!”
„Miła Moja!”
Patrzył bardzo czule, słodko…. promiennie. I ja patrzyłam. W milczeniu.
Zanurzał mnie w Miłości..
„Promyczku!” – usłyszałam w głębi serca.
„Tak?”
„Pięknie wczoraj postąpiłaś”.
Zawstydziłam się…
„Postąpiłam jak uważałam” – szepnęłam.
Patrzył we mnie przenikliwie.
„Wynagrodzę Cię za to!”
Pochyliłam się do Niego.
„Nagradzasz mnie codziennie!”
Patrzył…
„Ja nie dla nagrody, tylko… dla Ciebie!”
ON jest nagrodą. Nagradza mnie co dzień. Sobą. Za nic, nagradza.
„Odpocznij we Mnie, Promyczku!”
Odpoczywałam…
CODZIENNA NAGRODA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI