Wpatrywałam się w Ukochanego… Patrzył we mnie świetliście, promiennie.
„Dziecino Moja, córeczko!”
„Już dawno nikt tak do mnie nie mówił…”- szepnęłam uśmiechając się do Niego nieśmiało.
„Ja będę tak Cię nazywał, jeśli chcesz”.
„Chcę…! Jestem przecież Twoim dzieckiem”.
Uśmiechał się czule.
„Moją kochaną córeczką!”
Zaczęłam nucić dziecinną piosenkę „Dzieckiem Bożym jestem ja!”. Przerwałam i roześmiałam się serdecznie.
„Wczoraj śpiewałam mamie piosenki religijne. Prosiła, żebym jej pośpiewała, więc śpiewałam. Fałszowałam, ale mamie się podobało, mówiła, że ładnie!”
Wciąż się śmiałam.
„Pięknie śpiewałaś, Promyczku!”
„Pięknie? Przecież fałszowałam jak…!”
„Kiedy fałszowałaś, śpiewałaś najpiękniej!”
Uśmiechał się promiennie, a ja zdumiona, patrzyłam pytająco.
„Bo wtedy śpiewałaś sercem, Promyku!”
Uśmiechałam się rozpromieniona, On szeptał:
„Boże dziecko śpiewa sercem”.
SERCEM
Category: (NIE) MOJE MYŚLI