Leżałam w nocy tańcząca bardzo. Leżałam i rozmyślałam o Bożej miłości względem mnie.
„Moje życie jest cudem. Jednym wielkim cudem Bożym. Albo raczej niekończącym się pasmem małych cudów”.
„Ty jesteś Moim cudem, Promyczku”- usłyszałam w głębi serca.
Uśmiechnęłam się do Ukochanego.
„Ja, taka zwykła…”
„Moje cuda nie są nigdy zwykłe”.
Uśmiechałam się do Niego, tańcząca, cierpiąca bardzo.
A teraz tańczę dalej, wciąż. Razem tańczymy, Umiłowany mój i ja.
„Kilka miesięcy temu zaprosiłem Cię do tańca, Promyku. A Ty Moje zaproszenie przyjęłaś. I od tamtej pory nie wypuszczam Cię z rąk!”
„Tak! Wpadłam w Twoje dłonie!”
„Oddałaś Mi się”.
„Bo Ci ufam!”
„I Ja Ci ufam, Promyku!”
I tak tańczymy.
Tę notkę napisałam w tańcu. Właściwie tylko siłą woli. Ukochany pomógł. To kolejny Jego mały cud.
Darek Ossowski liked this on Facebook.