Tańczę (cierpię i to cierpienie Bogu ofiaruję). Opiszę tylko naszą rozmowę. A i tak nie wiem czy dam radę. Mogę w każdej chwili przerwać pisanie notki. Ufam jednak, że Ukochany mi pomoże napisać.
Ucałowałam Go.
„Co Ty ze mną robisz, Ukochany?
Patrzył tkliwie…
„Daję Ci Promyku, udział w Mej Męce”.
„To wielka łaska! Dzięki!”
Patrzył słodko.
Nad ranem, obudziłam się. Nie mogąc już zasnąć zaczęłam układać bukiety Madonnie. Odmawiałam Różaniec. Tajemnice Bolesne. Kiedy rozważałam Tajemnicę cierniem ukoronowania, zobaczyłam Umiłowanego. Zranionego, cierpiącego, bolesnego, wzgardzonego, odrzuconego… Samotnego bardzo. Patrzył Taki we mnie, cierpiący. Cierpiałam z Nim… Trwałam z Nim.
„Serce boli mnie do tej pory”.
„Cierpisz ze MNĄ, Promyku!”
„Już nie jesteś samotny…”
Patrzył słodko.
„Nie jestem”.
<3 <3