Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie czule, bardzo czule…
„Przyszłam posiedzieć przy Tobie, Ukochany”- szepnęłam całując Go.
„Cieszę się bardzo, kiedy do Mnie przychodzisz, Promyku!”
„Cieszę się, że Ty się cieszysz!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem. Ukochany promienny, ja uśmiechnięta.
„Cierpisz, Promyczku”.
„Tańczę, tańczę dla Ciebie!”
Uśmiechnął się do mnie serdecznie.
„Opowiedz Mi swój sen, Perełko”.
„Sen? Taaak… piękny był, bardzo! Cudny! Byłam w jakimś królestwie. Pięknym jak w bajce. Zamki, ogrody, pawie na drzewach… Bajka. Szukałam Ciebie, Ukochanego mojego. Ale nie mogłam Cię znaleźć. Zaczęłam więc Cię wołać. 'Ukochany! Ukochany!’ Bardzo głośno wołałam, echo odbijało po całym królestwie. A potem trzymałam już Ciebie w ramionach, jako małego Baranka. Zranionego. Byłeś jako Baranek, ale ja wiedziałam, że to Ty jesteś, Pan Jezus. Mój Ukochany. Taka byłam szczęśliwa, że Cię odnalazłam i trzymałam w ramionach! I wtedy się obudziłam”.
Patrzył promienny. I ja też.
„Chciałabym móc Cię tak trzymać…” – szepnęłam nieśmiało…
„Trzymasz Mnie, Mój Promyczku”.
„Trzy…”
„Kiedy ofiarowujesz Mi swe cierpienie, kiedy tańczysz dla Mnie, trzymasz Mnie w swoich ramionach, zranionego. I pocieszasz Mnie bardzo”.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć… słów brak. Na sercu zrobiło mi się jakoś… miękko. A w oczach pojawiły się łzy. Łzy szczęścia.
TRZYMAM W RAMIONACH
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
<3 :)
Darek Ossowski liked this on Facebook.
Basia Żelechowska liked this on Facebook.