Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył we mnie słodko, czule, promiennie…
„Cieszę się bardzo, że wstąpiłeś do Nieba i przygotowujesz dla mnie miejsce!”
Uśmiechałam się do Niego. A On do mnie.
„Już czeka, gotowe, Promyczku!”
Ucałowałam Ukochanego…
Patrzył we mnie w taki sposób, że czułam, że jestem dla Niego ważna, najważniejsza! Jedyna i piękna w Jego oczach. A jednocześnie bardzo maleńka… niemowlę. I byłam…
„Wiesz, mój Jezu, ja już teraz jestem w Niebie. Ty jesteś moim Niebem!”
Patrzył promienny. Zanurzał mnie w Sobie. I jestem w Niebie.
Ja i ON.
NIEBO.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI