Rano. Malowałam. Przyjechało na wózku do pokoju moje Dziecko. Chciało zobaczyć obraz, który malowałam. Podjechało do mnie a ja odchyliłam się znad obrazu. Dziecko z trudem wstało z wózka, chciało lepiej widzieć.
– Pięknie!
– Cieszę się!
Dziecko, moje kochane Dziecko zaczęło mnie tulić do siebie…
– Cudnie! Tak misternie… Misterium!
Nagle… wciąż przytulona, usłyszałam, że mojemu Dziecku zaczyna się łamać głos, że zaczyna płakać…
– Kochanie… ty płaczesz? – spytałam miękko, chcąc żeby moje Dziecko się uśmiechnęło powiedziałam wesoło, z humorem: – jakby było brzydko, wtedy mogłabyś płakać, a jak jest ładnie to trzeba się cieszyć! Nie płacz..
Dziecko roześmiało się przez łzy i szybko je otarło.
– Masz rację!
Jeszcze raz mnie do siebie przytuliło. Pocałowałam Je.
– No, masz racje!
Śmieliśmy się i ja i moje Dziecko.
Wpatrywałam się w Umiłowanego. A On patrzył we mnie. I tak trwaliśmy w Miłości, tańcu i milczeniu.
„Misterium to jest teraz… – pomyślałam uśmiechając się do Ukochanego.
Patrzył czule, bardzo czule… Zatapiał mnie w Sobie.
„Wtedy też było, Mój Promyczku”.
Uśmiechnęłam się radośnie. Do Niego. Patrzył świetliście. Płomiennie.
„Misterium miłości, Promyku!”
Patrzyłam w Niego i patrzyłam… Zapatrzył mnie w Sobie. Jaśniał, promieniał, błyszczał, świecił…
„Ukochany!”
„Mój Motylku!”
A ja?
Ja byłam w Jego świetle.

Dorota Kubisiak liked this on Facebook.
Karolina Skowronska liked this on Facebook.
<3 :)
Darek Ossowski liked this on Facebook.
Basia Żelechowska liked this on Facebook.