Dziś znowu o obrazie 🙂 Może wyglądać, że się chwalę. To Jego chwalę, Ukochanego, a nie siebie. Od Niego otrzymałam dar, talent. I Jego chwalę!
Mamę odwiedziła koleżanka.
-Chodź, zobacz co Monika maluje – powiedziała do niej mama.
Przyszły do mnie obie. Pani nachyliła się nad płótnem. Jej twarz rozpromieniła się.
-Nooo, pięknie!
– A wiesz co to jest? – spytała mama koleżankę.
-Nie… Co? – pani wyglądała na zaciekawioną.
– Motyl to Monika, a Anioły to Pan Bóg.
-Aaa! – twarz pani rozpromieniła się jeszcze bardziej – Ciekawy pomysł, bardzo! I jaki kolorowy!
Potem nastąpiły „ochy” i „achy” pod moim adresem. Ja przytłoczona tym wszystkim, dziękowałam i uśmiechałam się.
Zmęczona byłam, malowałam dzisiaj długo /ok 4 godzin/. I zmęczona byłam…
Wpatrywałam się w Ukochanego. Czule bardzo we mnie patrzył…
„Przyszłam…..”
„Odpocznij, Motylku. Przy Mym Sercu odpocznij!”
Ucałowałam Go i odpoczywałam w Nim. Bezpieczna i bardzo szczęśliwa w Jego ręku. Przy Jego Sercu.
<3 :)