Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego, uśmiechnięta. Patrzył we mnie promienny.
„Malowaliśmy” – szepnęłam i skinęłam na powstający obraz.
„Tak, Promyczku, malowaliśmy. Ja prowadziłem Twój pędzel”.
„Jasne, że Ty! Inaczej by mi tak nie wychodzi…”
Przerwałam. Do mojego pokoju na wózku wjechała mama.
– Ojej! Jak pięknie!!! – zawołała patrząc na obraz z niekłamanym zachwytem- co ci się zrobiło, że… że tak pięknie…?
Roześmiałam się serdecznie.
– Co mi się zrobiło?
Mama zaśmiała się i pojechała.
Patrzyłam w Ukochanego.
„Ty mi pomagasz, po prostu!!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
Magdalena Nędzi liked this on Facebook.
<3 :)