Ukochany przyszedł rano do mojego serca. Przyszedł… prosiłam Go o to. Sama dzis do Niego pójść nie mogę, niestety… ON przyszedł do mnie.
Wpatrywałam się. Ukochany patrzył we mnie promiennie, jasno, świetliście. Światłość zalewała moje małe, biedne serce. W Jego spojrzeniu było coś jeszcze. Zachwyt. A przede wszystkim Miłość. Pomyślałam, że w ten sposób patrzył na Mateusza, Magdalene, Zacheusza. A teraz patrzył tak na mnie.
” Ty we Mnie, a ja w Tobie, Perełko!”
„Tak, Ukochany!”
Patrzył we mnie, a ja trwałam w Jego MIŁOŚCI.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI