Ucalowalam Umiłowanego. I siedząc u Jego Stóp, wpatrywalam się w JEGO Miłosiernre Oblicze. Patrzył we mnie z wielką czułością… Jak kochająca matka w swoje niemowlę. Rozmyślalam…
'Jak bardzo troszczysz się o mnie, mój Jezu! Jak bardzo się mną opiekujesz! Zadziwiasz i zachwycasz mnie każdego dnia. Widzę Twoją Obecność przy mnie. Namacalnie, realnie, fizycznie!!! Dajesz mi szczęście i radość. I pociagasz mnie ku Sobie bardziej i bardziej i bardziej…”
Uśmiechał się do mnie. Milczał. Jego spojrzenie przenikalo mnie na wskroś. I pociągal tym spojrzeniem ku Sobie jeszcze bardziej…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI