Moje Duchowe Dziecko spytalo mnie wczoraj (według Dziecka nie było to pytanie, raczej stwierdzenie faktu):
-Ciężkie mamy życie, nie?
Czekało na moją odpowiedź. Twierdząca oczywiście, Dziecko nie wyobrażalo sobie innej odpowiedzi. A że ja nie lubię uogolnien i nie uważam swojego życia za ciężkie, odpowiedzialam patrząc Dziecku w oczy, bardzo poważnie:
– Moje życie nie jest ciężkie.
-Twoje życie nie jest ciężkie??? – powtórzylo Dziecko niczym echo. W jego głosie słychać było największe zdumienie.
– Nie jest.
Duchowe Dziecko patrzyło na mnie zdumione.
Nie chcę oceniać „ciężkości” życia Dziecka. Nie mam do tego prawa, po prostu. Każdy indywidualnie patrzy na swoje życie i je ocenia.
Ja na swoje życie patrzę przez pryzmat wiary. I choć ma ono cienie, ma też blaski. A raczej BLASK 🙂 Blask Ukochanego. I chociaż fizycznie czuję się coraz gorzej to BLASK Umiłowanego mojego jest we mnie coraz większy. To Ten BLASK sprawia, mogę powiedzieć, że moje życie nie jest ciężkie. Że jest lekkie i nie zamienilabym go na inne.
Jak życie może być ciężkie skoro Ukochany mi błogosławi? Nie może!!!
Moje życie opromienia BLASK JEGO MIŁOŚCI!