Nie wiem czy zauważyliście, że ostatnio zmieniają się moje notki? Coraz rzadziej opisuję nasze, z Ukochanym rozmowy. A konkretniej to, że Ukochany szepcze do serca. Szczerze? Nie potrzebuję już słyszeć głosu. Pragnę, ale nie potrzebuję. Jak to wytłumaczyć? Spróbuję.
Bardzo jestem szczęśliwa kiedy słyszę głos, ufam, że to Jego Głos. Ale… Kiedyś potrzebowałam usłyszeć, że jestem piękna w Jego Oczach, że mnie kocha, że jestem dla Niego jedyna, najważniejsza, że jestem Jego Perełką, Promyczkiem… Dziś już o tym wiem. Przekonywał mnie o tym wiele razy /wciąż przekonuje/, aż przekonał całkowicie.
Dziś wystarczy On.
Dziś przychodzę dla Niego Samego. Przychodzę dla Niego. Przychodzę posiedzieć u Jego Stóp. Pobyć z Nim, w Jego Obecności. W Jego Miłości i świetle. W Jego blasku. A jeśli usłyszę Głos w głębi serca, jestem bardzo szczęśliwa, ale nie głos jest najważniejszy.
Najważniejszy Jest Umiłowany mój, Jezus. Osoba. Trwanie w Jego Obecności.
Najważniejszy jest ON.
On wystarczy.
ON WYSTARCZY
Category: (NIE) MOJE MYŚLI