Noc, leżałam tańcząca. Właśnie skończylam układać bukiety Madonnie. A teraz leżałam u odpoczywalam… Uśmiechałam się do Ukochanego.
„To mówisz, Promyczku, że pragniesz, ale nie potrzebujesz?”
„Tak! ”
” Usłyszysz więc jeszcze więcej „- głos w głębi serca był delikatny i czuły. Uśmiechnęłam się do UKOCHANEGO z wdzięcznością.
” Ale usłyszysz inaczej. ”
” Jak?” – spytalam zaciekawiona.
„Zobaczysz. ”
-To usłyszę, czy zobaczę? A może jedno i drugie? – zaśmiałam się cicho.
Leżałam obolała, ale szczęśliwa bardzo. Nagle oczami duszy zobaczyłam Ogród mojego serca. Piękny bardzo! Cały kwitnący. W zacienionym miejscu, pod drzewami uginajacymi się od owoców, stała ławeczka. Na tej ławeczce siedział Ukochany mój. Odpoczywal. Gestem dłoni zaprosił mnie, żebym usiadła obok Niego, przy Nim. Usiadłam i oparłam głowę na JEGO Ramieniu. A ON przytulił mnie do Swego Serca…
Leżałam obolała. Noc. Rozmyślalam… Zastanawialam się co jest bardziej realne. Czy to, że leżę w łóżku tańcząca? Czy to, że siedzę w Ogrodzie mojego serca na ławeczce wtulona w Umiłowanego.
Byłam przekonana że to drugie, że siedzę na ławeczce z UKOCHANYM Jezusem w Ogrodzie serca…
Wpatrywalam się w Umiłowanego w milczeniu. On patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem.
I tak patrzylismy w siebie nawzajem.
Jak na ławeczce.