Leżałam w łóżku tańcząca.
Byłam w Ogrodzie mego serca. Ukochany siedział na ławeczce i tulił mnie do Serca. Szeptał z czułością:
“Moje kochane dzieciątko”.
“Tak…”
Byłam Jego dzieciątkiem, Jego maleństwem. Doswiadczalam tego od jakiegoś czasu.
“Ukochany, Ty tulisz mnie do Serca,a ja klecze przed Tobą. Moje serce przed Tobą klęczy”.
“I Moje Serce przed Tobą klęczy, Promyczku”.
“Tak… wiem, Umiłowany!! Tego nie można w ogóle porównywać. Nie da się tego pojąć… Ty tak wielki i potężny , a AŻ tak się unizasz!!!”
“Z miłości do Ciebie, Perełko”.
Patrzyłam w Niego z uwielbieniem i wdzięcznością.
„Też bym chciała Aż tak się uniżyć… to znaczy podobnie…”
„Uniżasz się kiedy pozwalasz być dzieciątkiem w Mych ramionach. Kiedy pełnisz Moją Wolę. Kiedy bardziej ufasz niż wiesz, niż próbujesz zrozumieć, Promyczku. Uniżasz się, Moje dzieciatko”.