Noc. Leżałam w łóżku tańcząca.
Byłam w Ogrodzie mojego serca Ukochany trzymał mnie w ramionach i tulił do SERCA. Patrzył we mnie z czułością,..
“Ukochany! Najdroższy!”
“Najdroższa Moja!”
Zapatrzylam się w Niego.
“Jak bardzo Ty mnie kochasz! Jak bardzo!” – szepnęłam.
Umiłowany uśmiechnął się do mnie i uniósł się do góry. Lecielismy. Wciąż patrzyłam w Niego a On wciąż patrzył we mnie. Nie wiem jak długo lecieliśmy, dla mnie to była chwila. Nagle usłyszałam szum, coraz głośniejszy. Ukochany wskazał ręką i powiedział wciąż się do mnie uśmiechając.
“Spojrz, Promyczku!”
Spojrzałam tam gdzie pokazywał i… zaniemowilam z wrażenia.
Wielki, ogromny, potężny wodospad… spływający z nieba. Potężny! Strumienie wody płynące z wielką mocą, i rozpryskujace się o ziemię. Tworząc na niej rzeki i strumyki nawadniające cały Ogród. Wodospad był cały oświetlony dziwnym blaskiem. A wśród tumanów spływającej z nieba wody tworzyły się tęcze. Patrzyłam zachwycona, oczarowana.
“Wodospad… przecudny!”- wyszeptałam.
“Wodospad Mojej Miłości, Promyczku”.
Spojrzałam w Ukochanego z zachwytem. On patrzył we płomienny w Jego oczach widziałam ten wodospad…