Noc. Tańcząca.
Byłam w Ogrodzie Sercowym. Pod różami. Umiłowany siedział na ławeczce i tulił mnie do SERCA. Trzymał mnie na rękach jak matka swe niemowlę. Pochylal się nade mną z tkliwościa… czułością. Uśmiechałam do Ukochanego.
“Ty taki wielki, potężny, a tak bardzo się unizasz… mieszkasz w moim małym biednym sercu, czynisz w nim Swój Ogród….”
“Uwielbiam małe, kochające serca”- Ukochany uśmiechał się do mnie promiennie.- ale Promyczku, Twoje serce nie jest takie małe jak myś…”
“Tak! Nie jest małe. Jest maleńkie! – zaśmiałam się serdecznie. Po chwilip już poważnie szepnęłam:
“Kiedyś moje Duchowe Dziecko powiedziało, że mam ponadwymiarowe serce…”
“Dobrze powiedziało” – Ukochany uśmiechał się wciąż do mnie.
“To Ty je rozszerzasz, Umiłowany. To dzięki Tobie! Brak mi słów, żeby Ci dziękować!”
“Bądź mała z wielkim sercem. Tym Mi dziękujesz, Promyczku”.
Przytaknęłam uśmiechnęła. A Umiłowany patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem…
MAŁA Z… WIELKIM SERCEM
Category: (NIE) MOJE MYŚLI