Wczoraj siedziałam z mamą. Rozmawialysmy. Starałam się ją rozweselić, bo wciąż była smutna. Ciągle rozmyślała o swojej sytuacji, chorobie. Śmiałam się często, usmiechałam i żartowałem. Do pokoju wszedł tato, oglądał skoki narciarskie. I był podenerwowany bo Polacy niezbyt dobrze skakali.
-Stoch czwarty!!
-Czwarty? To nieźle, zawsze mogło być gorzej! – zaśmiałam się.
Tato wyszedł. Odezwała się mams:
– Zadziwiasz mnie! Cała obolała bardzo jestes, a wciąż uśmiechnięta jestes! Śmiejesz się, żartujesz!
Spojrzeniem w górę i powiedziałam:
– Pan Bóg mi pomaga!
– Pan Bóg ci pomaga… bo dobrym człowiekiem jesteś.
Wszedł znów tato i rodzice zaczęli rozmawiać o czymś innym.
Byłam w Ogrodzie mojego serca. Na ławeczce pod różami. Umiłowany tulił mnie do SERCA. Zauważyłam że dzisiaj Słońce świeciło jaśniej niż zwykle. Jezus pochylal się nade mną tworząc cień. Cień ten sprawiał mi ulgę i. Pozwalał spokojnie, bez przeszkód tańczyć. Ukochany nakarmil mnie Sobą, a potem uśmiechając się do mnie, spytał:
“Przejdziemy się, Perełko?”
“Tak, Ukochany”.
Spacerowaliśmy alejkami Ogrodu. Cień Ukochanego był wciąż nade mną. Osłaniał mnie, ochraniał.
„Dziękuję za Twój cień, Ukochany”- szepnęłam.
Ukochany spojrzał mi w oczy.
„Zyjesz w Moim cieniu, Perełko. A żyjąc w Moim cieniu, żyjesz w blasku Moim!”
Radosna nowina:
26 – 27 marca ks biskup będzie wizytował nasza parafię. I jest tradycja że odwiedza chorych w domu. I ks proboszcz wybrał nas! Mamę i mnie! Nasz dom.