Nakarmiona Jego Ciałem, siedziałam u stóp Umiłowanego mojego. Ukochany siedział na ławeczce pod różami. A ja u stóp Jego siedziałam. Patrzyłam w Jego boleściwa twarz, boleściwe Oblicze… Wciąż poruszona byłam do głębi, do głębokości serca, wczorajszym doświadczeniem. Tym, że mogłam całować łzy Jego… Że mogłam być tak bardzo bardzo blisko… I w sytuacji tak bardzo intymnej… w tak wielkim cierpieniu… Mogę być tak bardzo bardzo blisko Ukochanego. Nawet w Jego płaczu. I samotności, opuszczeniu.
Ukochany patrzył we mnie z czułością ogromną.
“Tak, Perełko Moja, możesz być we wszystkim ze Mną, też w płaczu. Wczoraj sprawiłas Mi wielką ulgę i pocieszylas bardzo”.
“Pozwoliles mi, Ukochany!”
“Pozwoliłem Ci, bo chciałaś. Gdybyś nie chciała, nie mógłbym Ci pozwolić. Nie miałbym możliwości”.
Ukleklam przed Nim.
“Dziękuję, że mi pozwoliles…”
“ Dziękuję, że chciałaś, Promyczku”.
Uśmiechałam się do Niego lekko, delikatnie. Umiłowany pochylił się, nachylił, tak bardzo, że Jego twarz była na wysokości mojej twarzy.
“Także uśmiechy Twoje zbieram Perełko. Nie tylko pocałunki, uśmiechy tez”.
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego. Starałam się żeby był piękny, radosny, choć serce bolało mnie kiedy widziałam Go tak bardzo cierpiącego… Uśmiechnęłam się do Niego radośnie. Wtedy i Ukochany rozpromienil się bardzo. Rozjaśnil. Promienie światła jakby wyszły z Jego Postaci i otoczyły mnie… Byłam w tych promieniach!
„Niepojęte!!!”
Trwałam w zachwycie…
NIEPOJĘTE!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI