Jestem w Ogrodzie Sercowym Umiłowanym moim. W Jego dłoniach tańcuję. A On tuli mnie do SERCA Swego pochylony nade mną z tkliwościa. Nakarmil mnie Swoim Ciałem… Patrzy mi w oczy poważny, zamyślony. I ja Mu w oczy patrzyłam. Zapatrzylam się w to Jego Spojrzenie…
Znów jestem z Ukochanym moim na Jego Drodze. Idę obok Niego. Nikt mnie nie widzi, tylko On. Szedł, oddychał ciężko… Zmęczony i cierpiący bardzo bardzo. Widziałam jednak, ze bardziej niż Rany bolało Go odrzucenie, opuszczenie… Nagle wśród tłumu wynurza się Kobieta. Bardzo skromnie ubrana, ale z Jej postaci bije dostojnosc tak wielka, że żaden z żołnierzy nie ma odwagi zabronić Jej dojść do Jezusa. Podchodzi do Niego…. boleściwe Serce…Matki. Delikatnie dotyka twarzy Syna. Dotyka koronę cierniowa, jakby ją badała palcami. Dotyka belki Krzyża. Potem znowu twarzy, policzka…ich spojrzenia się spotkały.
“Mamo…”
“Synku…”
Na Jej twarzy maluje się niewymowne cierpienie, ale przede wszystkim zgoda. Zgoda na to było, zgoda na to co jest i na to co będzie. Zgoda.
To spotkanie trwało tylko chwile. Tłum wchłania Kobietę. Ukochany mój idzie dalej…
Patrzę w Niego ze współczuciem. On we mnie też.
“Będziesz jeszcze wiele tańczyć dla Mnie Perełko”.
“Będę, Ukochany”.
Tańczę.
ZGODA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI