Byłam w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim.. Siedzieliśmy na ławeczce pod różami obok studni. Ukochany trzymał mnie w Swoich dłoniach i tulil do Serca. Tańczylismy
l bardzo. Tańcowalismy. On cierpiący i ja cierpiąca. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Uwielbialam Go… Podszedł za mnie na krzyż. Niewinny. Najczystszy, przyjął moje grzechy na Siebie i umarł za mnie na Krzyżu. Jak jestem cenna w Jego oczach!! Jak droga!!! Jak bardzo mnie kocha!
“Bądź pochwalony! Bądź wywyzszony! Za Twoją Miłość bądź uwielbiony!!! “
Tak szeptalo moje serce do SERCA Ukochanego. Patrząc w Niego spostrzegłam że jest bardzo zmęczony. “Może chciałby się napić. Pójdę, przyniosę wody”. Szybko wstałam i poszłam do studni. Zaczerpnelam, nabrałam w dłonie i zanioslam Ukochanemu. Ukleklam przed Nim i wyciągnelam do Niego dłonie z wodą. Umiłowany spojrzał na mnie z wdzięcznością. Pochylił się i pił wodę z moich dłoni. Pił długo, powoli. Kiedy wszystko wypil, ja nadal kleczalam z wyciagniętymi do Niego pustymi już dłońmi,rękoma… Ukochany mój… ukląkł przede mną, wziął moje ręce w Swoje dłonie i ucałowal je. Ja zrobiłam to samo. Ucalowalam JEGO dłonie. Uśmiechałam się do Niego. A Umiłowany sięgnął w miejsce gdzie było SERCE, wyjął stamtąd Hostie i do ust mi włożył. Potem położył głowę na moim ramieniu. I ja położyłam głowę na ramieniu Umiłowanego mojego. Trwalismy tak….w MIŁOŚCI. I tańcu.