Obudziłam się w nocy. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego. Był przy mnie. Nie widzialam Go, ale wiedziałam że ze mną jest.
Ukochany mój Jezus…
Uśmiechałam się do Niego tańcząca.
“Ukochany…” – szepnęłam.
“Perełko Moja Umiłowana.”
Byl ze mną… Lezalam w Obecności Ukochanego. Szczęśliwa bardzo. Nagle zobaczyłam Hostie, która weszła we mnie. W tej samej chwili dłonie uniosły mnie do góry, objęły mnie i przytuliły do SERCA. Ukochany… Chwilę później byliśmy w Ogrodzie Sercowym. Ukochany poradził mnie na ławeczce pod różami, a sam usiadł obok. Wziął moje ręce w Swoje dłonie i ucalowal je. Patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością, głęboko w oczy patrzył. I ja w Jego oczy patrzyłam. Zapatrzylam się… Teraz opiszę, tzn spróbuję opisać to, co widziałam i czego doświadczylam.
Ujrzalam ogromne morze, ocean ognia. Płonący ocean. Czerwony jak krew. Pienilo się, bulgotalo. Strzelalo językami, iskrami. Straszliwe i piękne zarazem! Potem ciemność nieprzenikniona… ciemność. W pewnej chwili w oddali zobaczylam światełko. Zaczęłam iść w jego kierunku. Światło stawało się coraz większe, silniejsze, coraz jaśniejsze. Nagle zobaczyłam na tle światła ciemną postać, która szła do mnie! Postać w miarę jak szła, stawała się coraz większa i coraz wyraźniejsza. Zdawało mi się, że widzę skrzydła. Szła, zbliżała się do mnie i ja szlam do niej. Po jakimś czasie postać stanęła przede mną w pełnej okazałości. Był to Anioł. Spojrzałam w jego uśmiechniętą twarz i uśmiechnęłam się do niego radośnie. Poznałam go od razu. Był to mój Anioł Stróż, Ks Piotr Błoński. (pisałam Wam o Nim kiedyś). Anioł wziął mnie za rękę i prowadził w stronę światła wciąż się do mnie uśmiechając . I nie wiem kiedy, znaleźliśmy się przed wielką jasnością. Staliśmy jakby na skraju wielkiej góry, przepaści. A przed nami rozpościerala się JASNOŚĆ. Stałam oniemiala z wrażenia!!! Anioł, który stał za mna, lekko dotknął moich pleców. I… poleciałam w te Światłość Światłość! Ogarnęła mnie wielka MIŁOŚĆ radość Szczęście i blogi spokój!! A nade wszystko MIŁOŚĆ MIŁOŚĆ!!! Wielka, ogromna, potężna MIŁOŚĆ!!!… Leciałam w NIEJ. Płynęłam. Zanurzona w NIEJ całkowicie!!! Miałam wrażenie ze jestem lekka jak piórko. I jednocześnie, że KTOŚ trzyma mnie w Swoich dłoniach i tulil… MIŁOŚĆ mnie tulila do Siebie. Wokół mnie, wszędzie była Jasność… Byłam szczęśliwa!!! Nie wiem jak długo byłam w Tej JASNOŚCI. Zdawało mi się że bardzo długo.
A w końcu znalazłam się w Ogrodzie Sercowym. Ukochany siedział obok mnie na ławeczce pod różami, trzymal moje ręce w Swoich dłoniach i patrzył mi w oczy z miłością wielką!
“Ukochany mój…gdzie ja byłam???!! – szepnęłam oszolomiona, zachwycona.
“W Sercu Moim, Perełko”- uśmiechnął się do mnie promiennie.
Ucalowalam Go.
“DZIĘKUJĘ UMIŁOWANY!!!”
“Zawsze tam jesteś”- powiedział z prostotą. Patrzyłam w Niego szczęśliwa…
W SERCU UMIŁOWANEGO
Category: (NIE) MOJE MYŚLI