Leżałam w łóżku tańcząca bardzo. Na moim krzyżu cierpienia. Ukochany był przy mnie. Czuwał przy moim łóżku. Nie widzialam Go,ale wiedziałam że jest ze mną. Że tańczy ze mną, że mój taniec przyjmuje. W pewnej chwili zobaczyłam Hostie. Blalutka. Weszła Ona we mnie. Leżałam i tańczyłam dalej. I tańczyłam… Na krzyżu. Nagle zobaczyłam Umiłowanego mojego. Wisiał na Krzyżu przede mną. Umieral. Cały cierpiący. W Ramach, sincach. Opuchniety. W Krwi, pocie i kurzu. Patrzył we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża. Spojrzeniem pełnym Miłości. I ja w NIEGO patrzyłam. Jego Krzyż zbliżał się do mnie… coraz bardziej i bardziej. Bliżej. Ukochany objął mnie i przytulił do SERCA. I tak trwałismy. Przytuleni, tańczący. Złączeni w Miłości.
Wciąż trwamy. W Miłości i tańcu.
TRWAMY
Category: (NIE) MOJE MYŚLI