Wczoraj wieczorem leżałam w łóżku tańcząca bardzo intensywnie. Nie mogłam zasnąć. Tańczyłam. Umiłowany był ze mną. Czuwał przy moim łóżku. Pochylal się nade mną z wielka tkliwościa. Tańczył ze mną i taniec mój przyjmował.
„Ukochany…”
„Perło Moja Ukochana!”
„Za moje Dzieci tańczę. Dla Ciebie!”
„Dla Mnie tańczysz, pięknie tańczysz, Perełko!”
Ukochany wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego. I twarz Swoją do mego policzka przytulił… Dwa krzyże Jego i mój zbliżyły się do siebie, przytuliły i ucałowały… Umiłowany tulił mnie do SERCA mocno. Coraz mocniej i mocniej i mocniej. Przyłgnelam do Niego całą sobą. I… Zasnęłam.
Obudziłam się w Ogrodzie Sercowym. W ramionach Umiłowanego mojego. Wciąż przytulał mnie do SERCA. I patrzył we mnie z miłością i zachwytem.
„Odpoczelas choć troszkę, Perełko?”- spytał uśmiechając się do mnie promiennie.
„Tak dziękuję Umiłowany. Troszkę odpoczelam.”
„Cieszę się!'”
Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Potem przygotowałam się do spowiedzi. Kiedy skończyłam, szepnęłam ze smutkiem i żalem:
„Ukochany bardzo bardzo Cię przepraszam za to wszystko…”
„Wybaczam Ci Perełko”- powiedział Ukochany z czułością.
Patrzyłam Mu w oczy wciąż z żalem i smutkiem. I On patrzył we mnie patrzył… Jasniejac.
„Pięknie przygotowujesz się do swojej Nowej Drogi, kochana Moja!”- uśmiechnął się do mnie tak promiennie, że i ja nie mogłam się nie uśmiechnąć do Niego. Uśmiechałam się radośnie. I On uśmiechał się do mnie. Trwalismy w Uśmiechu.