Noc. Leżałam w łóżku tańcząca. Ukochany był ze mną. Nie widziałam Go, ani nie słyszałam Jego głosu. Ale wiedziałam że jest ze mną i przyjmuje mój taniec. Mówił mi często, ze zawsze jest ze mną. I wierzę Mu, Umiłowanemu. Leżałam więc i uśmiechałam się do Niego. W ciemności. Nagle zobaczyłam…. SERCE. Bijące Serce…. Wielkie SERCE otoczone wieńcem cierniowym. Kolce jego wbijały się w SERCE, raniąc JE niewymownie… Krwawiące, bijące SERCE.
I usłyszałam głos Ukochanego:
“Oblubienico Moja najdroższa, oddaję Ci Serce Moje. Pocieszaj Je, bo smutne jest bardzo!”
Ujęłam Je w drżące dłonie i przytuliłam JE do serca mojego… Tuliłam JE, całowałam…
Jednocześnie byłam w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim. Siedział On na ławeczce pod różami. Ja rzuciłam się do nóg Jego…
“Umiłowany….Ukochany,..
Dlaczego ja?? Dlaczego? Ja… takie nic! Taka słaba i grzeszna… a tak wiele Mi dajesz!!! Tak bardzo mi ufasz… Dlaczego ja…??!”
Umiłowany podniósł mnie od razu. Przytulił mnie do SERCA. I mówił głosem bardzo łagodnym:
“Perło Moja, wybrałem Cię. Kocham Ciebie i widzę Twoją miłość do Mnie Perełko! Gdyby dusze kochały Mnie bardziej, świat byłby lepszy. A Ja kocham każdego, czekam na każdego z was!!! I Moje SERCE tęskni! Pragnę JE rozdawać, oddawać każdemu… O, jak Moje Serce za wami tęskni!!”
W oczach Ukochanego pojawiły się łzy. Płakał… płakał z tęsknoty…. Przytuliam twarz Umiłowanego do mojej twarzy i całowałam Jego łzy…
Serce pękalo mi z bólu.
TĘSKNIĄCE SERCE…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI