Noc. Leżałam i adorowalam SERCE. Umiłowanego. Przypominałam sobie różne wezwania z litanii do Serca Jezusowego i adorowalam JE tymi wezwaniami.
“SERCE Umiłowanego mojego, uwielbiam CIĘ!!! „- Powtarzalam co chwila.
Jednocześnie byłam w Ogrodzie Sercowym, z Umiłowanym. Ukochany siedział na ławeczce pod różami obok studni. A ja usiadłam u Jego stóp objęłam Jego nogi i patrzyłam w oczy Jego. Patrzył we mnie z czułością i miłością wielką.
Długo tak siedziałam u stóp Umiłowanego. Potem ukleklam przed Nim i głowę położyłam na Jego kolanach.
Umiłowany gładzil mnie po głowie… Potem uklakl przede mną… Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Położył Swą głowę na moim ramieniu. I usłyszałam szloch… Przytuliam Go mocno.
„Tyś Moja, Perełko…? Tyś Moja…??!”- szlochał.
„Twoja, Umiłowany! Twoja!!! Rób ze mną co chcesz. Należę do Ciebie! Kocham Cię!!!”- szeptałam
„Tyś Moja!!! Perełko, Tyś Moja!!”- Ukochany już nie szlochał. W Jego głosie słyszałam wielką radość! Podniósł głowę i patrzył we mnie promienny, szczęśliwy… Ujął moją twarz w Swoje dłonie i ucałował mnie, Perełkę Swoją…
JEGO
Category: (NIE) MOJE MYŚLI