W nocy balowalam. Bardzo.
Byłam w naszej altance. Z Umiłowanym moim. W Jego ramionach, rękach. Tańczyłam. Zmęczona i obolała bardzo. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i mocno mocno tulił do SERCA. Uśmiechałam się do Niego, mimo bólu.
„Tań…’- szepnęłam z trudem. Ukochany przerwał mi, całując mnie. Wyszeptał z czułością:
„Tańczysz bardzo, wiem Perełko. Potrzebuję Twojego tańca.”
„Pragnę tańcz…” – zaczęłam, ale Ukochany znów mi przerwał pocałunkiem… Potem wstał z kwiatowej kanapy na której siedział. I na rękach wyniósł mnie przed altankę, na trawnik. Usiadł na zielonej trawie i Wciąż mocno tulił mnie do SERCA. Pomyślałam że chciałabym zanieść kwiatki pod Krzyż, ale nie mam siły, choćby nawet Umiłowany by mnie zaniósł… to nie dam rady… Siły nie mam.
Ukochany, który znał moje myśli rozpromienil się bardzo:
Nie martw się Perło Moja! Kwiaty pod Krzyżem od Ciebie już są. I będą zawsze. Niedługo też zakwitnie Ogrod. Nie będzie już gołej ziemi.”
„Dzięku…” – Umiłowany znowu przerwał mi, całując mnie.
Cierpiałam bardzo, jednak uśmiechałam się do Umiłowanego. Wzruszala mnie ta Jego wielka czułość dla mnie… Dziękowałam Mu uśmiechem. Nagle Ukochany żajasnial światłością ogromną. Blaskiem. Jasnością niezwykłą! Jasność otaczała mnie. Otulała. Byłam w tej jasności… A Umiłowany patrzył we mnie. Swym dziwnym, przecudnym Spojrzeniem. Przenikał mnie Nim całkowicie. A ja wiedziałam że wszystko bym dla Niego oddała. Wszystko! Całkowicie! Dla Umiłowanego!
CAŁKOWCIE!!!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI