Leżałam w łóżku tańcząca. Noc, ciemno. Leżałam i uśmiechałam się do Umiłowanego radośnie. Nagle Ukochany stanął przede mną. Pełen blasku i majestatu.
„Błogosławię Cię, Perło Moja!”
„I moje Duchowe Dzieci…”- szepnęłam.
„I Twe Dzieci błogosławię!”
„Dziękuję Umiłowany!”
Ukochany uśmiechnął się do mnie promiennie. Podszedł do mojego łóżka. Majestat znikł, a blask otoczyl moje łóżko.
„Mogę się położyć obok Ciebie, Perełko?”
„Obok mnie? Jasne!”
Umiłowany znowu się promiennie promiennie uśmiechał.
„Pokażę Ci gwiazdy, Perełko.”
„Gwiazdy??!” – dziwiłam się.
W jednej chwili znaleźliśmy się w Ogrodzie Sercowym, na trawniku przed altanką. Była noc. Leżałam na trawie, Ukochany leżał obok mnie. Patrzyliśmy w niebo. Było pełne gwiazd. Rozgwieżdżone całe. Jedne świeciły jaśniej, inne mniej jasno. Jedne były mniejsze, inneLeżałam w łóżku tańcząca. Noc, ciemno. Leżałam i uśmiechałam się do Umiłowanego radośnie. Nagle Ukochany stanął przede mną. Pełen blasku i majestatu.
„Błogosławię Cię, Perło Moja!”
„I moje Duchowe Dzieci…”- szepnęłam.
„I Twe Dzieci błogosławię!”
„Dziękuję Umiłowany!”
Ukochany uśmiechnął się do mnie promiennie. Podszedł do mojego łóżka. Majestat znikł, a blask otoczyl moje łóżko.
„Mogę się położyć obok Ciebie, Perełko?”
„Obok mnie? Jasne!”
Umiłowany znowu się promiennie promiennie uśmiechał.
„Pokażę Ci gwiazdy, Perełko.”
„Gwiazdy??!” – dziwiłam się.
W jednej chwili znaleźliśmy się w Ogrodzie Sercowym, na trawniku przed altanką. Była noc. Leżałam na trawie, Ukochany leżał obok mnie. Patrzyliśmy w niebo. Było pełne gwiazd. Rozgwieżdżone całe. Jedne świeciły jaśniej, inne mniej jasno. Jedne były mniejsze, inne większe.
„Zobacz jak ich dużo, kochana” – szepnął Ukochany dziwnym głosem.
„Tak… całe niebo…” – szepnęłam.
Umiłowany spojrzał mi w oczy głęboko i usłyszałam w głębi serca rozczulony głos:
„To Moje Dary, którymi wzgardziłaś, wybierając Mnie, Perełko”.
Nastąpiła chwila ciszy. Patrzyłam w oczy Umiłowanemu, w to Jego przecudne, przeciwne Spojrzenie…
„Ciebie samego pragnę, a nie całego nieba Darów. Ciebie Samego, mój Umiłowany!”
„Ale Ja nigdy nie przychodzę z pustymi rękoma” – usmiechnął się do mnie Ukochany.
„Wiem… Ale najpierw pragnę Ciebie…” – uśmiechnęłam się do Niego.
Szarzało, gwiazdy zaczynały blednąć. A mi zrobiło się zimno. Ukochany bez słowa wziął mnie na ręce i przytulił do Swego SERCA. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie Spojrzeniem pełnym Miłości, szczęścia i… zachwytu. Dla jednego takiego Spojrzenia Ukochanego, oddałabym wszystko. Całe niebo Darów. I oddałam. Wzgardziłam. Tylko Umiłowanego pragnę. Tylko Jego Samego.
TYLKO JEGO
Category: (NIE) MOJE MYŚLI