Wczoraj po południu poprosiłam tatę, żeby wywiózł mnie na podwórko. Tato zdziwił się,bo mój wózek elektryczny się ladował. Ale ja nie chciałam jeździć. Chciałam posiedzieć
Potrzebowałam… Tata wywiózł mnie i postawił w cieniu. Poszedł do domu. A ja sobie siedziałam. Uśmiechałam się do Umiłowanego. Byłam pewna że jestem w Jego rękach. A On patrzy we mnie i się uśmiecha do mnie…. Trwałam w Nim, szczęśliwa niezmiernie… Rozpływałam się w Umiłowanym. Nagle z moich oczu zaczęły płynąć łzy…. Łzy szczęścia!!! Twarz mi promieniała szczęściem a z oczu płynęły łzy. Roześmialam się sama do siebie i wytarlam łzy. Siedziałam uśmiechając się do Umiłowanego…
Byłam w Ogrodzie Sercowym, z Umiłowanym moim. Siedzieliśmy na trawie przed naszą altanką. Ukochany tulił mnie do SERCA i patrzył mnie Swym przedziwnym, przecudnym, rozmiłowanym Spojrzeniem. Promiennym i uśmiechniętym. A ja patrzyłam w To Spojrzenie, zachwycona i szczęśliwa tak bardzo, że nie sposób opisać słowami…!
„To wszystko przez Ciebie, Ukochany!” – szepnęłam uśmiechnięta.
„Przez Ciebie, Perełko…” Umiłowany uśmiechał się z czułością.
„Przez Ciebie. Dzięki Tobie!”
„Przez Ciebie! Ty Mi pozwoliłaś!”
„Ale Ty mi pozwoliłeś pozwolić!” – zaśmiałam się w głos radośnie.
I wciąż się śmiejąc zerwałam trawkę.
„To wszystko przez Ciebie! – rzuciłam trawką w Ukochanego. Smiejąc się, wstałam i zaczęłam uciekać.
„Aaach Ty!! – roześmiał się perliście Umiłowany. I smiejąc się, zaczął mnie gonić! Potem ja goniłam Jego, a potem znów On mnie. Wszystko to odbywało się wsród śmiechu i wielkiej radości! Cały Ogrod cieszył się z nami! W końcu stanęłam przy studni zdyszana,. Oparłam się o nią i stałam uśmiechnięta. Ukochany stanął przede mną (nawet nie wiem kiedy się przy mnie zjawił). Więc stanął przede mną, objął mnie i pocałował.
„Zbieram Twoje pocałunki, Ukochany” – szepnęłam i też Go pocałowałam.
„I Ja Twoje, zbieram, Perełko” – promieniał.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do altanki. Tam mocno mnie tulił do SERCA. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i dalej tulił. Jak dziecko…
„Wiesz., niby wyrzekłam się Twoich Darów, wzgardziłam nimi. A mam takie przekonanie, pewność, że dajesz mi więcej i więcej, Umiłowany!”- powiedziałam zdziwiona.
Ukochany patrzył we mnie z tkliwością….
„Bo daję Ci to, czego pragniesz najbardziej, Perełko. Siebie!”
Promieniałam ze szczęścia…