Noc tańcząca.
Byłam w Ogrodzie w naszej altance. Z Umiłowanym moim byłam. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie. A ja usiadłam u Jego stóp objęłam Jego nogi i patrzyłam tańcząca w Oblicze Ukochanego. Patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem…. dziwnym. Pełnym współczucia i tkliwości
„Cierpisz bardzo, Perło Moja…”
Wiedział, choć Mu o tym nie mówiłam. Uśmiechamsię do Umiłowanego nie dając po sobie poznać… Wiedział.
„Tańcze dla Ciebie Umiłowany. To jest najważniejsze. Tylko to się liczy. Dla Ciebie tańczę.”
Ukleklam przed Nim, a On zsunął się z kwiatowej kanapy i ukląkł przede mną.
„Gdzie Cię boli? Pokaż Mi proszę, Najmilsza.”
Ujęłam nieśmiało Jego zranioną dłoń w moje ręce i zaczęłam pokazywać Umiłowanemu dotykając Jego dłonią tych miejsc na moim ciele gdzie mnie bolało…
„Tu,. Umiłowany… i tu… i tu… i tu… i tu.”
Umiłowany dotykał tych miejsc, badając je niczym lekarz. Ja wciąż trzymałam Jego dłoń w swojej. Dotknęłam miejsca, w którym było moje serce i szepnęłam uśmiechając się nieśmiało do Umiłowanego:
„, A tu mnie boli z miłości do Ciebie.”
Lecz Ukochany był bardzo poważny i skupiony. Pewnie myślał o tych miejscach w których mnie bolało, bo wyszeptał patrząc mi prosto w oczy:
„Wiesz że w jednej chwili mogą sprawić by Cię nie bolało. Ulźyc Ci. A jednak nigdy Mnie o to nie prosisz…”
” Bo ja chcę tańczyć dla Ciebie Umiłowany mój… Ty cierpiałes za mnie bardziej, o wiele bardziej… I nie ulzyleś Sobie, choć mogłeś… I ja chcę dla Ciebie. I z Tobą Umiłowany. Pozwól mi proszę…!”
Ukochany w jednej chwili wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego. Pochylal się nade mną z czułością.
„Nad taką miłością nawet Ja nie mam władzy…”
Nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył wciaz we mnie Swym cudnym Spojrzeniem… I ja w Niego patrzyłam szczęśliwa.
„Pomagasz Mi bardzo. I uszczęśliwiasz, Perełko!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego radośnie.
„Twoje szczęście jest moim, Ukochany!”
A po chwili wyszeptałam z wysiłkiem:
„Pragnę…!!!””
Ukochany pochylił głowę ku mnie jeszcze bardziej.
„Czego pragniesz, najmilsza Moja?” – zapytał z ogniem w oczach.
„Być bliżej… Żebyś Ty był jeszcze bliżej mnie… Umiłowany mój…”
„Ale wtedy będzie Cię Perełko boleć jeszcze bardziej.”
„To nic. Pragnę…!”
Umiłowany patrzył we mnie roztkliwiony. Oczy Mu błyszczały iskrzyły płonęły Miłością.
„Nad taką miłością nawet Ja nie mam władzy!”- powtórzył. I mocno mnie tulił do SERCA. A ja w Niego patrzyłam. Zapatrzylam się w Najdroższego mojego…
Zobaczyłam drzewo Krzyża podobnie do tego, które rośnie w Ogrodzie. Wisiał na Nim Ukochany… Miał zamknięte oczy. Ukleklam przed Nim i zaczęłam Go adorować. Gdy tylko zaczęłam, Ukochany otworzył oczy i… uśmiechnął się do mnie. A ja zaczęłam się unosić do góry do Niego. Moje serce wyrywało się do Umiłowanego. Unioslam się do Niego i przytullilam Go do serca.
Trwamy. W uśmiechu Krzyża.
UŚMIECH KRZYŻA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI