Noc tańcząca bardzo intensywnie.
Leżałam na SERCU Umiłowanego mojego. Leżałam, kochałam, Tańczyłam, pragnęłam, tęskniłam…
Byłam w Ogrodzie Sercowym, z Umiłowanym. Na trawniku przed altanką tańczyliśmy. Ja wtulilam się w Umiłowanego całą sobą…przylgnelam do Umiłowanego sercem duszą i ciałem. Całkowicie. On patrzył we mnie promienny świetlisty i jasny. Lagodny, cichy i czuły. Patrzylam w Jego oczy… Widzialam w nich Ogień.
“Pragnę…” – szepnęłam.
Umiłowany mój natychmiast przestał tańczyć. Wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA. Zaniósł mnie do altanki i wygodne uloźyl mnie na kwiatowej kanapie. Wiedział że boli mnie bardzo, że bardzo tańcze. Położył więc mnie na kanapie. A Sam pochylal się nade mną. Piękny mój Umiłowany. Cały był pochyleniem, czułością bezgraniczną i Miłością. Oczy Mu błyszczały iskrzyły płonęły Miłością. I taki piękny pochylal się nade mną. Obsypywal mnie pocałunkami, deszczem pocałunków…. A ja patrzylam w Ukochanego uśmiechając się do Niego zachwycona i szczęśliwa niezmiernie…
“Patrzę w swój obraz i podobieństwo…”
„Tak, piękna Moja”.
Uśmiechnęłam się do Niego. A On, Umiłowany mój wciąż pochylał się nade mną. I rozpromieniony Miłością, uszczęśliwiał duszę moją.
POCHYLONY
Category: (NIE) MOJE MYŚLI