Siedzieliśmy z Umiłowanym moim na ławeczce pod drzewem Krzyża. Ukochany trzymał mnie w Ramionach i tulil do Serca. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył mi w oczy poważnie.
„Będziesz jeszcze wiele dla Mnie cierpieć, Perlo Moja.”
„Będę. Jeśli trzeba. Będę Ukochany.”.
„Trzeba.”
„Będę.”
Ucalowalam Go
Patrzył we mnie z wielką Miłością. Wiedział że tańczę bardzo i bardzo zmęczona jestem. Nie mówiłam, Mu o tym, ale wiedziałam że wie,
Ukochany uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Uszczęśliwiasz Mnie i pomagasz Mi bardzo Perełko Moja!”
„Po to jestem” – szepnęłam uśmiechając się do Niego tańcząca. Posiedzieliśmy jeszcze trochę pod Krzyżem i wróciliśmy przed naszą altanke.
Stałam oparta o studnię. Pochyliłam się i patrzylam w wodę. W pewnej chwili poczułam dłoń Umiłowanego na moim ramieniu. Odwróciłam się do Niego. Stał przede mną z ogniem w oczach.
„Ukochany… taka jestem zmęczona…”
Umiłowany objął mnie i przytulił do Siebie.
„Wiem. Odpocznij, Perełko. We Mnie odpocznij.”
„Tak…”
Przylgnęlam do Niego całą sobą. Sercem, duszą i ciałem. Zatapiał mnie w Sobie, otulall Sobą. Nagle wszystko zniknęło. Został tylko Ukochany i ja. W Nim odpoczywałam.
W UMIŁOWANYM
Category: (NIE) MOJE MYŚLI