Obudziłam się w ramionach Umiłowanego mojego. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i tulil do Serca. Leżałam chwilę z zamkniętymi oczami i uśmiechałam się do Niego.
„Najmilsza Moja?”
„Jestem, Ukochany! – otworzyłam oczy. Patrzył we mnie promienie.
„Wiem, że jesteś, Perełko. Chciałem tylko usłyszeć Twój głos. Tęsknilem.”
„Tęskniles? Przecież cały czas miałeś mnie na Swoich kolanach?!” – szepnęłam zdziwiona.
Umiłowany uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Tęsknilem – szepnął oo prostu. I zmienił temat:
” Tańczymy? Idziemy gdzieś? Co dzisiaj robimy Perełko?”
Patrzyłam w Umiłowanego mojego. W Jego piękne, Przecudne Oblicze…
” Nic, Ukochany. Nic dziś nie robimy,”
” Nic?! „- Ukochany wyglądał na zdumionego.
„To znaczy, jeśli chcesz to możemy zatańczyć, albo gdzieś pójść. Ale jeśli mnie pytasz, to ja pragnę wpatrywac się w Ciebie i Ciebie podziwiać. Ty jesteś dla mnie najważniejszy!”
„A Ty, a Twoj taniec, Perełko?” – dopytywal Ukochany.
„Najważniejszy jesteś Ty.”
Ucalowalam Umiłowanego mojego. A ON wstał z kwiatowej kanapy, trzymając mnie na rękach. Pochylil się i z delikatnością i ostrożnością wielką położył mnie na niej. Sam się położyl obok mnie, oparł głowę na lokciu, patrzył we mnie z zachwytem. Uśmiechałam się do Niego.
„Nie tańczymy? Nigdzie nie idziemy, Ukochany?”
„Nie, Perełko” – powiedział z niezwykłą czułością.
„Mój Piękny…” – szepnęłam wpatrzona w Niego. Patrzył mi w oczy głęboko.
„Chodź do Mnie, Perlo. Chodź do Mnie!”
Wtulilam się w Umiłowanego mojego, a On tulil mnie mocniej i mocniej. I wciąż patrzył mi w oczy głęboko… I ja w Jego oczy patrzyłam. Znalazłam się we mgle, gęstej, nieprzeniknionej. Tajemniczej. Niczego wokół siebie nie widzialam. Niczego. Nagle usłyszałam jakby potężny grzmot. Upadłam na twarz ze strachu. Leżałam na ziemi z zamkniętymi oczami i twarzą ukryta w dłoniach. Leżałam. Nagle poczułam na głowie delikatny, czuły, znajomy dotyk…
„Nie bój się Perlo Moja!”
„Umiłowany?!”
Otworzyłam oczy i natychmiast znów je zamknęłam. Jasność wielka mnie razila.
„Piękna Moja, Perełko Moja!” – usłyszałam jasny czuły głos.. W tej samej chwili poczułem że ktoś mnie z ziemi podnosi. I że już stoję. Otworzyłam znowu oczy i tym razem nie zamknęłam ich. Choć Światłość byla niesamowita. Niedaleko stał moj Ukochany. Pełen światła, jasności i blasku wielkiego. Uśmiechał się do mnie promiennie. Rozłożyl szeroko ramiona.
„Chodź do Mnie, oblubienico Moja! Masz czego chciałaś, Ukochana Moja!”
Rzuciłam się na oślep. W światło. I… wylądowałam w Umiłowanym moim! Przytulił mnie bardzo do Siebie!!! Bardzo mocno tulil mnie!!! Cały był jasnościa, światłem. Byłam w Nim. W Umiłowanym moim byłam. Jasnialam JEGO blaskiem.
„Mój Piękny! Mój Piękny… – powtarzalam w zachwyceniu. A ON nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil mnie, tulil do SERCA. Tak mi było dobrze! Jak dobrze mi było! Ukochany promienial, swietliscie.
„Zatańczymy Perełko? „-spytal uśmiechając się do mnie przepięknie.
„Tak!”
Zaczęliśmy tańczyć. Umiłowany objął mnie i przytulił. Ja przylgnelam do Niego całą sobą. Sercem, duszą i ciałem. Tańczylismy bardzo. On jasność i piękno samo, ja przezroczysta jakby. Cała w Jego świetle, jasności. Cała Jego. A On cały dla mnie…
Leżałam na kwiatowej kanapie i patrzyłam w oczy Umiłowanemu. On patrzył w moje…
„Mój Piękny! Mój Piękny!” – szeptałam zachwycona.
Promieniał.
Mój Piękny!
MÓJ PIĘKNY!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI