Staliśmy przy studni. Ukochany trzymał mnie w Ramionach. Obejmował mnie i patrzył we mnie z zachwytem. I ja Go obejmowalam. I patrzylam w Umiłowanego z zachwytem i uwielbieniem.
„Nie rozumiem…” – myślałam o ostatnich wydarzeniach. O zniwach, jasności i niezwykłej bliskości.
„Nie musisz rozumieć Perełko. Kochasz i ufasz – wystarczy” – Umiłowany uśmiechnął się z czułością.
„Kocham, ufam. I nie rozumiem” – zaśmiałam się cicho. Umiłowany także się zaśmiał.
„Uwielbiam Ciebie, Umiłowany!” – szepnęłam wpatrzona w Niego.
„Uwielbiam Cię, Moja Perlo!” – szepnal Ukochany. Wziął mnie za rękę i wzniósł się do góry. Uśmiechałam się do Niego radośnie. Lecielismy nad Ogrodem. Za chwilę wylądowalismy na trawniku pod drzewem Krzyża. Drzewo iskrzylo się dojrzalymi owocami. Łąka bukietowa błyszczala w blasku Słońca.
Ukochany stal naprzeciw mnie. Bardzo blisko. Objął mnie znowu. Pocałowal. Zaczęliśmy tańczyć. Ukochany promienial. Patrzył we mnie dziwnie… Jakby uroczyscie.
„Pamiętasz Perełko jak wybrałaś SERCE Moje?” – spytal Umiłowany mój.
„Jakże mogłabym zapomnieć?! Pamiętam!”
“Wtedy JA wybrałem Twoje.”
Umiłowany pochylal się nade mną. Stawał się jakby większy i większy. Potezniejszy. Jednocześnie bardzo mi bliski! Bardzo! A ja byłam maleńka w Jego dłoniach. Otulal mnie Sobą. Otulal…. I wtedy stało się coś niezwykłego, niesamowitego, niemożliwego. Ale się stało. Realnie, prawdziwie. Otóż.. wyjęłam z siebie moje serce. Trzymałam je w obu dłoniach. Bijące serce… Podałam, ofiarowałam je Ukochanemu mojemu. Przyjął je rozpromieniony cały. Zachwycony cały… Trzymał je w Swoich dłoniach. A ono tańczyło z radości! Umiłowany pochylił się z niewymowną czułością, ucałował je i z powrotem włożył we mnie.
Runęłam w Ukochanego.
Potem odpoczywałam w naszej altance. Leżałam na kwiatowej kanapie. Umiłowany pochylał się nade mną… Nakarmił mnie Swoim Ciałem. I… cały był dla mnie.
“Nasze żniwa trwają, Maleńka!”
“Czuję się, Ukochany jakbyś mnie scinał i młócił…”
“Ścinam i młócę, Perełko!”
“Dobrze mnie wymłóć!”- uśmiechnęłam się patrząc Mu w oczy.
“Wymłócę, do ostatniego kłosa.”
Obsypał mnie pocałunkami. Moje serce tańczyło ze szcześcia!
ŚCINA I MŁÓCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI