Leżałam w naszej altance, na kwiatowej kanapie leżałam tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie z zachwytem. Ja rozpromieniona cała, patrzyłam w Umiłowanego z uwielbieniem, radością, zachwytem i podziwem.
„To niesamowite jak to się wszystko zgadza! Ze wszystko tak się ułożyło! Ty ulozyles Ty Ukochany mój!!! I to wszystko w Ewangelii jest napisane, że trzeba prostowac drogi dla Ciebie i wyrównać pagórki i góry! Niesamowity jesteś, Umiłowany mój! Niesamowity jesteś!!!”
Umiłowany pochylal się nade mną z uśmiechem. Rozpromieniony niezwykle. Patrzył mi w oczy ogniem. I zachwycal się… moim zachwytem. Pocałowal mnie jak Oblubieniec oblubienice Swoją. Potem wyszeptal z czułością:
” Odpocznij teraz Perełko Moja Umiłowana. Wiem że tańczysz bardzo. Odpocznij!”
„Dobrze – uśmiechnęłam się do Umiłowanego – ale przy SERCU Twoim!”
„Kochana Moja…”- Umiłowany uśmiechnął się do mnie cudnie. Wstał z kanapy, wziął mnie na ręce i ucalowal mnie. Usiadł na kanapie i tulił mnie do SERCA Swego. Mocno tulil, z Miłością ogromną! Tulil…
„Jak mi dobrze przy Tobie, przy SERCU!”
Umiłowany patrzył mi w oczy głęboko i zachwycal się moim zachwytem…. Niesamowity!!!
ZACHWYT ZACHWYTEM
Category: (NIE) MOJE MYŚLI