Obudziłam się w ramionach Umiłowanego mojego. Gdy tylko otworzyłam oczy, zobaczyłam Jego pochylone nade mną z miłością Oblicze. Uśmiechał się do mnie cudownie i tulil do SERCA Swego. I ja uśmiechałam się do Niego szczęśliwa. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem.
„Zaraz zabieram Cię na Spacer, Perełko Moja. Tylko niech się przejasni, niech się rozsuna.” – uśmiechnął się do mnie.
„Przejasni? Rozsuna? – spytałam zdziwiona.
” Chmury, Maleńka. Chmury”- Umiłowany znów się uśmiechał – Chodź, zobaczysz! „
I trzymając mnie na rękach wyszedł z altanki w… coś białego. Domyśliłam się, że to chmury. Zdumiona bylam niezmiernie… Byliśmy w chmurach. Najdroższy mój szedł i szedł dość szybko. W końcu stanął i odwrocil się.
” Patrz, Perlo! „
Ja jednak nic nie widziałam. Tylko białą mgłę, były to jak się domyślalam, chmury. W pierwszej chwili nic się nie działo. Ale w pewnym momencie chmury zaczęły się rozsuwac. Coraz bardziej i bardziej. Zaczął pojawiać się błękit. Coraz więcej i więcej. I wkrótce zobaczyłam niebo… Zobaczylam też… naszą altanke… Ona wisiała w powietrzu!!! W szoku byłam!!! Wisiała w powietrzu!!! Przez nic nie podtrzymywana, niczym nie podpierana, na niczym nie zawieszona nie była.
„A… ona nie spadnie…??! – wymamrotalam.
Ukochany uśmiechnął się łagodnie.
„Nie. Nie spadnie, Perełko. Jest dobrze umocowana.”
„Umocowana??!! Przecież w powietrzu wisi!!”
Patrzył we mnie z tkliwoscia wielką.
„Tutaj ufność jest powietrzem. Powietrze ufnością. Altanka jest umocowana na Twojej ufności Najmilsza!”
Patrzyłam w Umiłowanego mojego zdumiona do głębi! Do głębi serca!!! Nie wiedziałam co mam powiedzieć… Słów mi brakowało… A ON patrzył we mnie promienny i zachwycony ogromnie!
„Perlo Moja, spójrz jeszcze w dół!” – szepnal Ukochany rozpromieniony cały. Spojrzałam i… Również rozpromienilam się cała… W zachwycie.
W dole.. od horyzontu po horyzont rosły… małe bukieciki. Moje bukiety, które ukladalam MAMIE.
„Ty ofiarujesz je Mamie a Ona oddaje je Mi! – Umiłowany był zachwycony, moim… zachwytem!
Patrzyłam w Umiłowanego mojego… Patrzyłam w JEGO oczy. Z wdzięcznością. Ogarnęło mnie zmęczenie. Najdroższy zaniosl mnie do altanki i położył na kwiatowej kanapie. Sam uklęknal przede mną i pochylil się z wielką Miłością… Patrzył we mnie uroczyscie jakoś… Ujęłam Jego dłoń, pocałowalam i przytuliłam do policzka.
„Jestem z Ciebie bardzo dumny, Maleńka. Ty też możesz być dumna z siebie. To Twoja ufność sprawiła, że tu jesteś! – szeptal z ogniem w oczach – Zaufalas Mi otwierając drzwi swego serca. Zaufalas, wpatrując się w Me Oblicze i słuchając Mojego głosu. Zaufalas siadając obok Mnie na ławeczce pod różami. Potem wchodząc do altanki. Zaufalas idąc za Mna Drogą Krzyżowa, calujac Moje łzy. Zaufalas otwierając się na pragnienia. Gardzac Moimi Darami, pragnąc Mnie jedynie… Zaufalas wybierając Moje SERCE i oddając Mi swoje. Zaufalas Mi oddając swe cierpienia i wstyd. I cierpiąc ze Mną. Pragnąc być bliżej Mnie, wyrzeklas się swego Ogrodu. Pragniesz Mnie. Bo Mnie kochasz. Po prostu! Dlatego tu jesteś!”
„Mówisz tak, jakbym już umarła…”
„Bo umarłaś dla siebie, a żyjesz dla Mnie! Dla Mnie żyjesz, Perło!”
Miałam w oczach łzy, łzy szczęścia. Nie wiedziałam co powiedzieć. Zresztą słowa nie były potrzebne. Za małe były!!! Ukochany patrzył we mnie z wielką tkliwoscia. Z bezgraniczna MIŁOŚCIĄ do mnie.
” Mam do Ciebie prośbę, Maleńka Moja!”
„Prośbę? Do mnie? Jaką Najdroższy?”
„Pozwól Mi się Tobą zaopiekować.”
„Opiekujesz się mną przecież. Na każdym kroku się o mnie troszczysz!”
„Tak. Ale nigdy to nie zostało głośno wypowiedziane. Każ MI! Jestem na Twoje usługi!”
Mówił to z ogniem w oczach i żarem w głosie! Rozczuliło, powaliło mnie to całkowicie!
Uśmiechnęłam się do Niego z tkliwoscia i wyszeptalam:
„Mój Przecudny… Mój Najdroższy, zaopiekuj się mną… Proszę Cię… Zaopiekuj się Swoją mala Perełka… Proszę, proszę… pro…” – nie dokończylam. Ukochany zamknął mi usta pocałunkami. Całowal i całowal… I otulal Sobą. A ja pierwszy raz od wczoraj poczułam się u siebie. Że jestem u siebie. I że zawsze tutaj pragnęlam być. Umiłowany otulal mnie Sobą…
U SIEBIE!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI