Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Leżałam na kwiatowej kanapie. Tańcząca. Ukochany pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką. Zaczął całować miejsce w moim ciele, które bolało mnie najbardziej. Całowal i całowal. Z czułością…
„Bardzo Cię bolą, Maleńka Moja?”
„Bolą. Ale zdarza się że bolą mnie bardziej. Ale – uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego – nie mówmy, proszę o tym. Idziemy na spacer?”
Najdroższy zaśmiał się radośnie.
„Patrzcie ją! Niedawno jeszcze nie chciałaś wyjść z altanki, a teraz nie możesz w niej usiedziec!”
Patrzył we mnie promienie. Zbliżyłam twarz do Jego twarzy. I z uśmiechem szepnęłam:
„Bo mi się tu podoba!”
Patrzył z rozczuleniem i ogniem w oczach.
„Cieszę się bardzo, Perełko!”
Chwilę później spacerowalismy wśród obłoków. Ja ubrana w suknie od NIEGO. Uśmiechałam się do Umiłowanego. I On się do mnie cudnie uśmiechał. Trzymalismy się za ręce, spacerowalismy i rozmawialismy. O czym? Zdradzalam Mu moje najskrytsze sekrety, opowiadalam Mu o swoich problemach, swoich sprawach. Ukochany przede wszystkim słuchał, czasem coś doradzil i wciąż patrzył we mnie z zachwytem. Szepnęłam że pragnę Mu w tym wszystkim służyć i uszczęśliwiać Go. Odpowiedział że służę Mu i uszczęśliwiam Go bardzo. Spacerowalismy. Najdroższy wziął mnie pod rękę. Spacerowalismy zakochani i szczęśliwi niezmiernie. Odpoczywalam. W pewnej chwili stanęłam i rzuciłam się Najdroższemu mojemu na szyję!
„Wiesz mój Maleńki??! Tak sobie wyobrazam, że chodziles w Raju, z Adamem pod rękę. Jak Przyjaciel z przyjacielem. Tak chodzisz ze mną. Jak z przyjacielem. W Raju…”
„Twe serce, Perełko Moja jest Rajem dla Mnie!”
Uszczęśliwil mnie bardzo!!!
„Ty uczyniles Raj z niego. Bez Ciebie, Najdroższy, byłoby niczym!”
Umiłowany zdawał się moich słów nie słyszeć. Patrzył we mnie z wielką Miłością, zachwytem i podziwem.
„A Ty Perełko jaka piękna jesteś! Bardzo piękna! Coraz piękniejsza! I zmieniłaś się bardzo. Zmeznialas, wydoroslalas! Dojrzałas! Piękna jesteś!”
Pocałowal mnie jak Oblubieniec oblubienice. I ja Go pocałowałam. Potem Umiłowany objął mnie i wziął na ręce. I tańczył ze mną w chmurach. Tańczył! Tańczył… I patrzył we mnie z Miłością. I uszczęśliwial mnie bardzo. Ogromnie! Niezmiernie!
Umiłowany troszczy się o mnie. Opiekuje się mną. Podtrzymuje. I wspiera na duchu. Kiedy wczoraj było mi źle, kiedy słowa mojego Duchowego Dziecka raniły bardzo moje serce, Najdroższy mój był ze mną. Patrzył we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża i szeptal mi do serca:
„Wierzę w Ciebie Perlo Moja! Dasz radę! Wierzę w Ciebie!”
Uśmiechałam się do Niego, a słowa Dziecka nie bolały już tak bardzo.
Umiłowany mój to prawdziwy Przyjaciel!