Zanurzona w Najdroższego mojego, w JEGO Ramionach, leżałam cierpiąca i zmęczona bardzo. Umiłowany mój pochylal się nade mną z tkliwoscia, czułością bezgraniczna i tulil do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we Swym Spojrzeniem z Krzyża. Wiedział że cierpię i cierpiał ze mną. Widziałam Jego wielkie współczucie… Uśmiechnęłam się do Niego z trudem i wyszeptalam prawie bezglosnie:
„Najdroższy… Maleńki mój… uśmiechnij się do mnie. Ja tak uwielbiam jak się do mnie uśmiechasz…”
I Najdroższy mój rozpromienil się cały nade mną, rozswietlil uśmiechem… Cudny, wielki, bardzo czuły i bardzo bliski. Tuli mnie do SERCA. Leżałam przy SERCU, przy Jego Ranie. Całowalam Je, uwielbialam… Najdroższy patrzył we mnie. I szepnął w pewnej chwili:
„Popatrz, Perełko Moja!”
Zaskoczona, intensywnie wpatrywalam się w SERCE. Patrzyłam i patrzyłam… Aż nagle w Ranie pojawilo się jakby malusieńkie źródełko…
„Co to??! – zapytałam zdumiona. Spojrzałam w Umiłowanego pytająco. On spojrzał we mnie. I w tym samym momencie Najdroższy mój i ja znaleźliśmy się tuż przed Rana. Przyklęknęłam i patrzyłam w TO COŚ w Sercowej Ranie… Umiłowany Przyklęknął przy mnie.
Tymczasem To COŚ było właśnie źródełkiem, a przynajmniej to przypominało.
„To Źródło Życia i Miłości.”- wyszeptal Najdroższy.
Źródełko, które wypływalo z Rany, najpierw maleńkie, stawało się większe i większe. Najdroższy mój zanurzyl w Nim dłoń i zaczerpnąl w nią coś co przypominało z wyglądu wodę, podal mi do ust.
„Spróbuj, Najmilsza.”
Piłam. Smakowało jak woda. Ale działalo krzepiąco, ożywczo na moją duszę. Czułam się też jak niemowlę w ramionach najbardziej kochającej, najczulszej matki…
A Źródło rosło i rosło. I wytrysnelo na cały świat. Na cztery strony świata!!! A ja znów byłam w Ramionach Maleńkiego mojego. Tulił mnie mocno do SERCA. A w Nim biło Źródło. Źródło Życia i Miłości.
ŹRÓDŁO ŻYCIA I MIŁOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI