Byłam w Najdroższym, w Umiłowanym moim byłam. Przy Jego SERCU, cierpiąca, tańcząca bardzo. Trwalam przy zranionym SERCU Ukochanego. On cierpiał ze mną. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża.
„Dla każdego człowieka jest miejsce w Twym SERCU, prawda, Ukochany – szepnęłam uśmiechając się do Niego z trudem.
” Tak, Moja Maleńka. Każdy kto chce, kto zapragnie może w Nim zamieszkać. Dla każdego jest miejsce.”
„To Twoje SERCE jest bardzo wielkie!”
Umiłowany uśmiechnął się łagodnie.
„Noszę w SERCU cierpienia każdego z Moich dzieci, każdego człowieka. Radości i smutki każdego, każdą łzę i każdy uśmiech. Każdą ranę, każde szczęście i nieszczęście.”
„Ooo… Masz ogromne, potężne i bardzo kochające SERCE, Umiłowany, Najdroższy mój!!!”
Najdroższy zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrząc mi w oczy głęboko, wyszeptał bardzo poważnym głosem:
„Twoje serce, Maleńka, jest bardzo podobne do Mojego!”
Patrzyłam Mu w oczy. Nie odpowiedziałam. Milczalam. Pomyślałam jednak, że moje serce jest bardzo małe i egoistyczne… Umiłowany mój znał moje myśli. Patrzył we mnie głęboko. Spytał nagle:
„Naprawdę chcesz za nią cierpieć?”
Przypomnial mi moją wczorajszą prośbę.
„Tak. Jeśli pozwolisz mi to tak. Chcę” – odpowiedzialam szybko, chcąc potwierdzić, że jestem gotowa.
Nie będę opisywać szczegółów. Napiszę tylko, że pewna osoba czeka na badania lekarskie, których wyniki pokażą czy, a raczej jak bardzo jest chora. Miało by to (ta choroba) bardzo poważne konsekwencje. I prosiłam Umiłowanego, że jeśli miałaby musiałaby być chora i cierpieć bardzo, to ja chcę za nią. A ona żeby była zdrowa. Osoba ta ma małe dzieci, które ją kochają i potrzebują. Chcę za nią. Zamiast niej.
Najdroższy patrzył w głąb mnie.
„Serce kogoś kto o takie coś Mnie prosi nie jest ani małe, ani egoistyczne, Perełko.”
Mówił spokojnie, ale widziałam ogień w JEGO oczach
„Wybrałam Twoje SERCE, Najdroższy mój i pragnę uczyć się od NIEGO. A z jakim skutkiem to juz inna spra…” – wyszeptalam wpatrzona w Umiłowanego mojego. Przerwał mi gwałtownie, słodkim pocałunkiem.
„Zatańczysz skutki, Najmilsza! Niedlugo zobaczysz. Maleńka Moja, Piękna Moja! Śliczna Moja… Moja Słodka!!!”
Obsypywał mnie pocałunkami. Deszczem pocałunków! Całował jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. A tymi pocałunkami czynił mnie przeźroczystą. Przejrzystą. Tak, że bez trudu mogłam wchodzić, przenikac w Maleńkiego mojego. I On wchodził we mnie i łączył Swoje Cierpienie z moim. A nasze serca, JEGO i moje,` czynił jednością.
WIELKIE SERCE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI