Leżałam na kwiatowej kanapie. Tańcząca bardzo leżałam. Wczoraj miałam wypadek i teraz leżałam obolała. Najdroższy mój, Umiłowany mój był ze mną. Był przy mnie czuły i kochający. I współczujacy niezwykle i smutny…
„Boli Cię… Maleńka Moja…”
„Boli, Najdroższy. Ale przejdzie. Nie martw się Najdroższy mój. Przejdzie. A teraz tańcze dla Ciebie!”
„Pięknie tańczysz Perełko Moja!” – Umiłowany patrzył we mnie słodko, ale wciąż smutno.
„Uśmiechnij się do mnie Najdroższy! Proszę! Uśmiechnij się! Pragnę Twojego uśmiechu!!! Nie martw się o mnie Najdroższy mój! Uśmiechnij się do Swego maleństwa…” – szepnęłam uśmiechając się do Ukochanego mojego.
„Tańczysz bardzo i jeszcze Mnie pocieszasz…” – szepnal Najdroższy mój z tkliwoscia bezdenna… I rozpromienil się bardzo nade mną. Rozjaśnił. I patrzył we mnie uśmiechnięty bardzo.
„Jesteś Moim usmiechem dla innych, Perełko”- uśmiechnął sie do mnie cudnie.
„Pragnę być… i będę!”
„Jesteś! Kiedy Ty się usmiechasz i JA się uśmiecham.”
Umiłowany wziął mnie na ręce i usiadł na kanapie. Trzymał mnie w Ramionach i tulil do SERCA Swojego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do SERCA.
„Odpocznij teraz Maleńka. Przy SERCU odpocznij!”
Kiwnelam głową z uśmiechem. Zamknęłam oczy i odpoczywalam słuchając bicia SERCA Najdroższego. Ukochany przytulał mnie,, otulał mnie Sobą. Przenikal mnie, wchodzil we mnie. I ja w Niego wchodziłam… Znalazłam się jakby na śniegu. Była noc. Przed sobą zobaczyłam małą, pełną świeżego siana stajenke, żłobek. Stajenka była pusta. Wokół też było pusto i ciemno. Tylko jedna gwiazda oświetlala żłobek. Ukleklam przed nim i rozmyślalam.
„Umiłowany ponad dwa tysiące lat temu przyszedł na świat. Przyszedł, choć to nie było dla NIEGO miejsca… Wielu ludzi oczekiwalo Mesjasza. Ale i wielu inaczej sobie Go wyobrażalo. Wielu wyobrażało sobie Mesjasza, który przyjdzie i wyzwoli Swój naród spod rzymskiej okupacji, a Sam będzie panował jako król, w chwale i majestacie. Tymczasem On wybrał Krzyż. Pragnął wszystkich wyzwolić z niewoli grzechu, przytulić do zranionego SERCA…”
Trwałam tak w rozmyślaniu…
Nagle zobaczyłam Jego twarz! Leżałam znów na kwiatowej kanapie, a Najdroższy pochylał się nade mną świetlisty cały…
„Przyjdź, Najdroższy mój! Tęsknię… bardzo tęsknię. Bardzo!!! Pragnę patrzeć Ci twarzą w Twarz… Przyjdź!”
Umiłowany pochylił się jeszcze bardziej i mnie pocałował.
„Przyjdę niebawem, Maleńka. Czekaj na Mnie!”
„Czekam! Czekam, Najdroższy!”
Ukochany obsypywał mnie pocałunkami jak deszczem…
CZEKAM!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI