„Umiłowany! Najdroższy mój!”
„Perlo Moja Ukochana!”
„Jak pięknie mnie nazywasz, jak pięknie się do mnie odnosisz Umiłowany mój!”
„A Ty do Mnie jak pięknie, Maleńka Moja! Mało kto tak Mnie nazywa. Dla niewielu jestem 'Najdroższym’.”
„Eee… pewnie dla wielu ludzi jesteś bardzo, bardzo drogim! Chciałabym, żeby tak było! Bardzo!!!”
Umiłowany pochylil się nade mną i mnie pocałowal. Uśmiechał się do mnie cudnie i uśmiechałam się do Niego radośnie. Byłam szczęśliwa, że Najdroższy nie jest smutny, że się uśmiecha,
„Jak głowa, Perełko?”
„Boli. Ale przejdzie, nie martw się Najdroższy! Przejdzie. Ja mam twardą lepetynke!” – zaśmiałam się wesoło. Umiłowany też śmiał się perliscie. Znów mnie ucalowal.
Patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką. Promiennie bardzo. Przytulił mnie do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Trzymał mnie w Ramionach i tulil do SERCA. Patrzył we mnie tak pięknie i słodko… Patrzyłam Mu w oczy z zachwytem i uwielbieniem.
„Tęsknię, Najdroższy mój! Bardzo tęsknię… Wiesz za Czym, prawda?”
Umiłowany patrzył mi w oczy głęboko.
„Wiem, Maleńka Moja. Czekaj, proszę.”
Ucalowalam Umiłowanego mojego.
„Czekam!”
A po chwili szepnęłam uśmiechając się do Niego radośnie:
„Tymczasem idziemy na Łąkę! Potańczyć!”
Umiłowany zaśmiał się radośnie. I w jednej chwili byliśmy na Łące, wśród światła i kwiatów. Staliśmy naprzeciw siebie. Umiłowany mój i ja. Ukochany jedną dłonią obejmował mnie, przytulal do Siebie, a drugą dłonią gładzil moje włosy, czoło i policzek. Gładzil z czułością niewyobrażalna. Patrzył we mnie dziwnie. Jakby nie widział nigdy wcześniej… Patrzył z takim zachwytem i podziwem… Stanął i patrzył we mnie… Promienial cały uśmiechem. I szepnął do serca mojego:
„Zabiegasz, żebym nie był smutny, Perełko Moja Umiłowana! Pragniesz Mnie ucieszyc! Cieszysz i uszczęśliwiasz Mnie bardzo!”
I zanim zaczęłam cokolwiek mówić, pocałowal mnie. Raz, drugi… trzeci… Całowal i całowal. Z czułością wielką. Pocałunek przy pocałunku…
” Najdroższy mój… „- szepnęłam zachwycona i oniesmielona jednocześnie.
” Pozwól mi, Perlo Moja, proszę. Pozwól Mi…”
„Cala Twoja, Najdroższy…” – szepnęło moje serce.
I Umiłowany mój całowal mnie ciągle… Pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku… Całowal jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice. Piękne, czysto i słodko..
„Chodź do Mnie, Maleńka!”
Wziął mnie na ręce i wzniósł się do góry. Wysoko, wysoko… Ponad chmury. I jeszcze wyżej! Leciał i leciał… Ale patrzył tylko we mnie, a ja w Niego tylko patrzyłam. Najdroższy leciał. Trzymał mnie na rękach i leciał… W końcu stanął. Postawił mnie obok Siebie.
„Jesteśmy na miejscu, Perełko!”
Rozejrzałam się wokół.. I z początku nic nie widziałam tylko ciepłe jasne światło. Podobne jak na Łące, tylko cieplejsze i jaśniejsze. Po dłuższej chwili zobaczyłam że jesteśmy w jakiejś komnacie. Bardzo pięknej i zdobnej bardzo bogato…. Przed nami stało wielkie łoże. Popatrzyłam w Umiłowanego mojego pytająco, zdumiona i zaskoczona tym wszystkim do głębi!
„Najdroższy… Mój Najdroższy… Co to…?!”
Umiłowany patrzył we mnie promienny i piękny niezmiernie.
To Twoja komnata, Perełko Moja. Nie będziesz już mieszkać w altance. Tylko tu. Przy Mnie. Oblubienica przy Oblubiencu swoim!”
Zdumiona patrzyłam w Najdroższego mojego!!! A ON zaśmiał się radośnie, wziął mnie znowu na ręce i delikatnie położył mnie na łożu. Było bardzo mięciutkie i wygodne. Idealne dla moich obolałych stawów, mięśni i kości. Umiłowany poprawił mi poduszki pod głową. I Sam położył się obok mnie. Patrzyłam w Niego wciąż zdumiona ogromne, ale przede wszystkim szczęśliwa niezmiernie!!!
„Dziękuję Ukochany mój! Dziękuję, Najdroższy…”
Umiłowany mój uśmiechał się do mnie cudnie. Promienial cały uśmiechem, radością i szczęściem wielkim. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. W oczy mi patrzył… I ja patrzyłam w JEGO oczy głęboko.
Nagle usłyszałam jakiś dziwny dźwięk, odgłos. Rytmiczny, miarowy… Znów spojrzenie w Umiłowanego.
„A to co, Najdroższy?”
„Ty wiesz CO to, Perełko Moja – Umiłowany uśmiechnął się do mnie cudnie – posłuchaj tylko.”
Słuchałam,.. Odgłos był miarowy, w jednakowych odstępach czasu… Zamknelam oczy i słuchalam… Gdy zamknelam oczy, poznałam od razu!!! Otworzyłam oczy i spojrzałam w Umiłowanego mojego. Ucalowalam Go szczęśliwa cała…. uśmiechałam się do Niego radośnie. Promieniał….
„Tak… nigdy nie myślałam, że będę mieszkać w takiej komnacie, przy Tobie – szepnęłam rozpromieniona – I jeszcze słyszeć bicie Twego SERCA!!!”
„Jesteś w samym JEGO Centrum. Ono bije dla Ciebie, Maleńka!”
Trwam w zachwycie i uwielbieniu…
OBLUBIENICA W SERCU OBLUBIEŃCA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI