„To niezwykły, najpiękniejszy prezent jaki dostałam, Synku <3 … DZIĘKUJĘ!”
Jaki to prezent otrzymałam od mojego Duchowego Syna – Księdza Radka? Najpiękniejszy!!! Odprawił o północy Pasterske w intencji mojej i wszystkich moich Duchowych Dzieci! Modlił się za swoją duchowa mama i Duchowe Rodzeństwo! Piękny prezent, prawda? Cudny!!!!
Kochany Syn! <3
Lezalam tańcząca bardzo przy Umiłowanym moim leżałam. Najdroższy mój patrzył we mnie z Miłością i tkliwoscia niesamowitą! Promienny i piękny niezmiernie… Patrzyłam w Niego z miłością i zachwytem.
„Tobie dziękuję za prezent i za wszystkie moje Dzieciaki!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie. I On uśmiechał się do mnie promiennie bardzo.
„Mam dla Ciebie, Maleńka jeszcze jeden prezent!”
„Jeszcze jeden??! A jaki?”
Najdroższy mój rozjasnil się nade mną… Patrzył mi w oczy głęboko. I ja w Jego oczy patrzyłam. I w jednej chwili znalazłam się wśród mężczyzn idących do groty. Jak wiecie byli to pasterze, którym Archaniol objawił Nowinę o narodzeniu się Zbawiciela. Mężczyźni szli szybko, ja szłam za nimi. Po niedługim czasie stanęliśmy przed grota. Zaniepokojony hałasem Józef wyszedł z niej, zobaczyć co się dzieje. Stal przed mężczyznami zaskoczony.
„Przyszliśmy zobaczyć Nowo narodzonego Mesjasza” – powiedział najstarszy z pasterzy. Na twarzy Józefa pojawiala się teraz oprócz zaskoczenia, wielka radość. Gestem dłoni zaprosil pasterzy, żeby weszli. Weszłam razem z nimi. W grocie jednak nic nie widzialam. Tylko plecy pasterzy. Było ciasno, a ja stałam z tyłu. Pasterze szeptali. Ich szept był uroczysty, nabożny.
„A więc to prawda… Spalismy… To znaczy czuwalismy… Nagle….światło… aniol… glos… Mesjasz… pieluszki…” – słyszałam urywane słowa. W ich głosach słychać było wzruszenie radość i nadzieję. Wszyscy jak jeden mąż padli na kolana. Ja też. Potem mężczyzni wyszli, a ja w końcu mogłam zobaczyć… W grocie zrobilo się jasno… W kącie stał żłob. W nim… w pieluszkach spało Dzieciątko… W grocie zostałam tylko ja. Miriam która cała była uśmiechem, spojrzała na mnie. I jakby mnie dopiero teraz teraz zobaczyła, choć towarzyszylam w całej ich podróży. Uśmiechnęła się do mnie cudnie i zapraszala, żebym podeszła do żłobka. Podeszłam nieśmiało… Ukleklam przed nim. Dzieciątko spało słodko… Pomyślałam że pewnie Mu jest zimno. I zapragnęłam JE ogrzać. Wtedy Dzieciątko otworzyło oczka. I patrzyło we mnie… I ja w Nie patrzyłam. I nagle wszystko wokół znikło… I grota i żłobek i Miriam i Józef. Tylko Dzieciątko Jezus i ja… W wielkiej jasności. Znałam te jasność. Ukochany mi kiedyś ją pokazał… To było moje serce. Dzieciątko było w sercu moim… Patrzyłam w Nie urzeczona… zachwycona!!! Szczęśliwa niezmiernie!!! I w maleńkiej twarzyczce Dzieciątka zobaczyłam twarz Ukochanego mojego! Najdroższego! Maleńkiego mojego! Leżałam obok Niego na łożu Miłości, a On mnie tulil do SERCA Swego.
„W Twym sercu Mi jest ciepło i dobrze, Maleńka Moja! To najpiękniejszy prezent dla Mnie! – szepnal Ukochany mój, cały promienny. I ja promienialam!