Wisieliśmy na Krzyżu w Światłości wielkiej. Umiłowany mój i ja. Umiłowany obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia niesamowitą i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie poważny i współczujacy bardzo. Leżałam w Jego objęciach cierpiąca i zmęczona bardzo leżałam. Bez sił.
„Cierpisz bardzo, Słodka Moja… Cierpisz bardzo…” – wyszeptal Najdroższy ze smutkiem .
Patrzył we mnie taki łagodny i czuły…
Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„To nic, Maleńki mój. To nic. Ja chcę podobnie jak Ty. Pragnę podobnie jak Ty” – szepnęłam z trudem.
„I jesteś podobna jak Ja. Za swoje Dzieci cierpisz. Tańczysz za Nie!”
„Taaaak!!!” – szepnęłam uśmiechając się do Maleńkiego mojego od ucha do ucha!
Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną! Rozświetlil niezmiernie!
„Jestem bardzo dumny z Ciebie, Maleńka Moja! Bardzo dumny!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach. I zaczął całować moje obolałe i zmęczone ciało… Pocałunek przy pocałunku… Pocałunek przy pocałunku. Całowal… Potem przylozyl moje usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić. I piłam Napój Życia i Miłości. Piłam.
Tańczylismy bardzo. W intymności wielkiej.