Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Klęczelismy przy Źródle wtryskujacym ze skały. Klęczałam pochylona z zachwytem i zdumieniem. Umiłowany klęczał przy mnie. Patrzył na Źródło poważny i uroczysty wielce.
„Niby surowa, twarda skała a z niej tryska Źródło. Źródło ze skały… Ta Skała musi być pełna życia! Tak myślę…”
„Ta Skała musiala być zabita i przebita, żeby mogło ujawnić się z Niej prawdziwe Życie i wytrysnelo Źródło Życia i Miłości, Maleńka Moja!”
„Tak, mój Śliczny!”
Klęczelismy dłuższą chwilę przy Źródle. Potem Najdroższy wstał i podał mi rękę. Wstałam. I Maleńki mój i ja wyszliśmy przed szczelinę. Na półkę skalna. Najdroższy usiadł i wziął mnie w ramiona. Obok nas cicho płynął cieniutki strumyk. I spadał w dół. Przed nami rozpościeral się widok przecudny na góry mojej modlitwy. Całe oświetlone blaskiem niezwyklym. Było cudownie!
„Zobacz, Maleńka Moja, taki mały strumyk, a nawadnia wszystkie łąki i lasy w górach Twojej modlitwy! Dzięki Niemu góry Twojej modlitwy są kwitnące! Twoje życie jest kwitnące! Ty jesteś kwitnąca!”
„Tak, mój Śliczny!”
Położyłam głowę na SERCU Najdroższym i uwielbialam Ranę SERCOWA i Źródło Życia i Miłości, które z Niej tryska!
ŹRÓDŁO
Category: (NIE) MOJE MYŚLI