Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Trzymał mnie w objęciach i patrzył we mnie głęboko… I ja w Niego patrzyłam… Wokół nas było ciemno i smutno i zimno i zewsząd zionęło pustką…
„Opowiedz mi proszę o Swoich smutkach, mój Jezu…” – szepnęłam zapatrzona w umiłowanego.
„Chcesz słuchać o Moich smutkach, Moniko…?!” – Jezus wydawał się być zaskoczony i zdziwiony bardzo.
„Tak. Chcę! Opowiedz mi proszę!” – szepnęłam z mocą.
Jezus patrzył we mnie płonący cały!
„Byłem smutny gdy Moi Wybrani, Umiłowani Apostołowie wszyscy Mnie opuścili! Wszyscy oprócz jednego! Najmłodszego! Maleńkiego mojego… Wszyscy Mnie zostawili, opuścili, uciekli!
Smutny byłem gdy faryzeusze i uczeni w Piśmie Mnie nie rozpoznali! Czytali o Mnie w Piśmie ale nie rozpoznali we Mnie Mesjasza!
Byłem smutny gdy w Ogrójcu widziałem grzechy wszystkich ludzi i narodów, wszystkich wieków. Brałem te grzechy na Siebie… Sam stałem się grzechem! SERCE Me krwawiło!
Bylem smutny gdy widziałem Moją Matkę stojąca pod Krzyżem… Oniemiałą z bólu… Z Sercem przebitym mieczem boleści… Cierpiącą ze Mną!
Bylem smutny gdy wydawało Mi się, że TATA Mnie opuścił… Że byłem sam jak palec! SERCE Moje zamarlo!!!”
Jezus umilkł. Patrzył we mnie głęboko! Płonący cały miłością!
„Pragnę zagłębić się w Twoim smutku. Zatopić się w nim, zanurzyć! Pragnę wejść w Twój smutek, Jezu! Pragnę uczynić go swoim smutkiem! Pragnę, żeby Twój smutek był moim smutkiem, mój Jezu… Pragnę!”
Jezus patrzył we mnie głęboko. Z wielką Miłością…
Miesiąc: luty 2020
NA DOBRE I NA ZŁE!
Byłam w moim Jezusie! Zanurzona w Nim cała. Wokół nas było ciemno i smutno i zimno i zewsząd zionęło pustką… Tuliłam mojego ślicznego Jezusa w objęciach i patrzyłam Mu w oczy z tkliwością. Jezus leżał w moich ramionach oddany mi całkowicie… I patrzył we mnie z zachwytem.
„Jak mam Ciebie pocieszać, mój Jezu, kiedy ja sama smutna…?” – szepnęłam bezgłośnie prawie.
Jezus uśmiechnął się do mnie z czułością.
„Najważniejsze, Moniko, że ze Mną jesteś! Tym Mnie pocieszasz! Obecnością! Wyobraź sobie gdyby Ciebie tu ze Mną nie było…”
„Byłbyś sam!”
„Sam w ciemności, zimnie, pustce i cierpieniu… A Ty dzielisz.Męke Moją! Jesteś ze Mną!” – wyszeptał Jezus z ogniem w oczach.
„A gdyby Ciebie tu ze mną nie było… Jak dobrze że jesteś!!! Jak dobrze, że jesteś ze mną, mój Jezu!!!” – szepnęłam z mocą. A po chwili szeptałam dalej:
„Kilka dni temu mówiłam, że mam kilku przyjaciół. Tak, mam kilku. Ale najlepszym, najwierniejszym, największym Przyjacielem jesteś dla mnie TY!!! Ludzie mogą zawieźć, skrzywdzić, mogą opuścić, odrzucić… Ty nie zawiodłeś mnie nigdy!!! I nigdy nie zawiedziesz! Nie opuścisz, nie odrzucisz! Jesteś ze mną na dobre i na złe!!!! I ja chcę być z Tobą na dobre i na złe!!!”
„Pocieszyłaś Mnie bardzo, Moniko! Pocieszyłaś i ucieszyłaś Mnie! Niezmiernie!” – wyszeptał Jezus płonący cały.
Nakarmil mnie Swoim Ciałem.
I rozpromienil się cały nade mną! Rozświetlił się ogromnie! A ja uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha! Trwaliśmy uśmiechnięci i szczęśliwi bardzo, w Otchłani Smutku. Jezus i ja!
PRZYJĄĆ!
Byłam w moim Jezusie! Zanurzona w Nim cała… Trzymałam mojego umiłowanego w ramionach i tulilam do serca. Wokół nas było ciemno i smutno i zimno i zewsząd zionęło pustką… Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Patrzyłam w mojego Jezusa z miłością i uwielbieniem! Zachwycona cała! Jezus patrzył we mnie płonący Miłością…
„Wiesz dlaczego tu ze Mną jesteś, Moniko?” – spytał patrząc mi w oczy głęboko. Oddany mi całkowicie…
„Ty pragniesz być ze mną, a ja pragnę być z Tobą… Więc jestem!” – szepnęłam uśmiechając się do Niego nieśmiało.
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
„Przy Tobie, Moniko nie można być smutnym!!!” -wyszeptał Jezus z mocą a potem dodal:
„Tak! Pragnę być z Tobą! I chcę, żebyś Mnie tu pocieszala. Jak w Ogrójcu anioł, tak Ty tutaj, w Otchłani Męki Mojej, w Otchłani Smutku Mego!”
Dotknęłam dłonią Jego policzek i głaskalam go z czułością…
„Ale ja nie jestem aniołem…” – szepnęłam ze smutkiem, uśmiechając się smutno.
Jezus patrzył we mnie głęboko. Przenikliwie bardzo…
„Masz rację! Nie jesteś aniołem. Nie za anioła umarłem na Krzyżu, ale za Ciebie! Jesteś dla Mnie kimś więcej niż anioł! Jesteś Moją umiłowaną, jedyną, najsłodszą!!!” – wyszeptał płonący cały.
Patrzyłam w mojego Jezusa wzruszona! Poruszona do głębi serca…
„Nie zasłużyłam…!” – szepnęłam bezgłośnie prawie.
„Masz rację! Na miłość nie można zasłużyć! Można ją przyjąć, albo…” – Jezus nie dokończył. Nie pozwolilam Mu dokończyć! Zbliżyłam twarz do Jego twarzy i ucałowałam Go z tkliwością.
„Przyjąć… przyjąć… przyjąć…!” – szeptało moje serce.
Ucałowałam mojego Jezusa. Jak iOblubienica całuje swego Oblubieńca. A potem patrzyliśmy w siebie nawzajem… W Miłosci i intymności…
WSZYSTKIM!!!
Byłam w moim Jezusie! Zanurzona w Nim cała. W Jego objęciach obolała bardzo i bardzo zmęczona leżałam. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i tulił do SERCA Swego. Wokół nas było ciemno i smutno i zimno i zewsząd zionęło pustką…
Spojrzałam w Jezusa pytająco…
„Jesteśmy w Otchłani Męki Mojej, Moniko. W Otchłani Smutku Mego!” – wyszeptał Jezus płonący cały miłością.
Kiwnęłam głową, że rozumiem, że dobrze, że tak.
Zauważyłam, że mimo, że jest tu ciemno, smutno, zimno, pusto i bardzo cierpiąco, nie czuję się tu obco. Przeciwnie! Czuję się swobodnie! U siebie!
Znów spojrzałam w mojego Jezusa pytająco.
„Jesteśmy w SERCU Moim. A serce Twoje jest bardzo podobne do SERCA Mego, kochana!”
Nie rozumialam tego co Jezus powiedział. Ale nie miałam czasu, żeby się nad tym zastanawiać… bo w tej chwili huknął potężny grzmot!!! Jezus aż się wzdrygnął! Wyglądało jakby się przestraszył… Dotknęłam dłonią policzek Jezusa i głaskalam go z czułością.
„Nie bój się Jezu… To tylko grzmot. Gdzieś w oddali jest burza”- szepnęłam z tkliwością.
Jezus ujął moją dłoń w Swe dłonie i ucałował ją gorąco i przytulił do Swego policzka.
„Przy Tobie, Moniko nie boję się niczego!” – wyszeptał Jezus z ogniem w oczach.
„Przy Tobie, mój Jezu nie boję się niczego!!!” – szepnęłam z mocą.
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył i patrzył we mnie głęboko… Jego spojrzenie przenikało mnie na wskroś!
„Jesteś dla Mnie Wszystkim, Moniko!”
„Jesteś dla mnie Wszystkim, mój Jezu!!!”
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem.
Patrzyliśmy w siebie nawzajem…. Płonący ogniem miłości. Tańczylismy bardzo w intymności… Jezus i ja!
ON WYSTARCZY!
Byłam w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała! Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam w Jego objęciach tańcząca i szczęśliwa baaardzo! Jezus obejmował mnie z tkliwością niesamowitą i patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim… Patrzyłam w mojego Jezusa z miłością i uwielbieniem! Zachwycona cała!
„Jeszcze Ciebie utulę, przytulę. Jeśli pozwolisz, kochana Moja!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
„Jasne! I w Wielkim Poście też możesz mnie tulić. Jeśli chcesz, mój Jezu!”
„Chcę! Pragnę! I będę!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!
„Ten Wielki Post będzie niezwykły! Czuję to!!!”
A po chwili dodałam:
„Wiesz… Gdy odrzuciłam, gdy odsunęłam od siebie te wszystkie ozdóbki, tła, te ogrody, ławeczki, wodospady, altanki, góry, łąki, podświadomie wydawało mi się, że będzie mi czegoś brakowało. Ale nie! Nie brakuje mi niczego! TY mi wystarczysz, mój Jezu!!! Ty Sam wystarczysz!!! Ty mi wystarczysz do życia, do szczęścia! I do kochania!!! Ty mi wystarczysz!”- szepnęłam z entuzjazmem.
„Masz rację, Moniko. Ten Wielki Post będzie niezwykły!” – wyszeptał Jezus uśmiechając się do mnie cudownie i tajemniczo.
Zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienice. Czule i słodko i gorąco!
Tańczylismy bardzo w Miłosci i intymności bez granic!!!
BĘDĘ TULIĆ JEZUSA
Byłam w moim Jezusie! Zanurzona w Nim całkowicie… Ale to nie On trzymał mnie w objęciach Swoich i nie On tulił mnie do SERCA… Tylko ja Jego!!! Trzymałam mojego mojego Jezusa w objęciach, w ramionach swoich i tuliłam Go do serca!!! Patrzyłam w Niego zakochana i zachwycona cała!!! Jezus patrzył we mnie z miłością i uwielbieniem… Oddany mi całkowicie… Wiedziałam że mogę zrobić z Nim wszystko…
„Tak będziesz Mnie tulić w Wielkim Poście, Moniko!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„A mogę już od dzisiaj, mój Jezu kochany??!” – szepnęłam z mocą.
„Będziesz Mnie tulić zranionego, zkrwawionego, obolałego, brudnego…”
„Chcę! Pragnę… Bardzo!” – szepnęłam z ogniem.
Jezus ujął moją twarz w Swe dłonie i przyciągnął delikatnie do Siebie. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko… Jego spojrzenie przenikało mnie na wskroś!
„Oblubienica godna Swego Oblubieńca!” – wyszeptał płonący cały.
I nakarmil mnie Swoim Ciałem.
„Nie jestem i nigdy nie będę godna Takiego Oblubieńca!” – szepnęłam bezgłośnie.
A potem położyłam głowę na SERCU Jezusa… Położyłam z ufnoscią i oddaniem. A Jezus mógł ze mną zrobić wszystko!
RAŹNIEJ!
Byłam w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała! Jezus tulił mnie do SERCA i patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony niezmiernie… Patrzyłam w mojego Jezusa z trudem…
„Boli Cię choć trochę mniej, kochana Moja?” – spytał Jezus z troską.
„Mniej? Nie… Mocniej… bardziej…!”
„A gdzie Cię boli? Pokaż Mi, Moniko. Proszę!”
Ujęłam dłoń Jezusa w swoje dłonie i ucałowałam ją serdecznie. Potem trzymając ją w swojej dłoni dotykałam nią moich jelit, stawów…
„Tu i tu. Boli bardzo mocno!”
I dotykając mojego serca, szepnęłam:
„A tu najbardziej.”
Jezus patrzył we mnie płonący ze współczuciem.
„A Ciebie gdzie boli? Pokaż mi, mój Jezu!”
Jezus ujął moją dłoń w Swe dłonie i ucałował ją serdecznie. Potem trzymając ją w Swoich dłoniach dotykał Swoich jelit, stawów…
„Tu i tu. Boli bardzo mocno!”
I dotykając Swojego SERCA, wyszeptał:
„A tu najbardziej.”
Spojrzałam Mu w oczy głęboko, zdumiona!
„Ciebie, mój Jezu boli tam gdzie mnie!!!”
„A jakże, Moja jedyna! Cierpimy razem. Razem raźniej!”
„Raźniej!!!” – szepnęłam z mocą. I mimo bólu uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha! A Jezus rozpromienil się bardzo nade mną! Rozświetlił się cały! I patrzył we mnie… Miłość i czułość i bliskość sama!
BEZ GRANIC!
Byłam w moim Jezusie. Zanurzona w Nim całkowicie… W Jego objęciach leżałam cała obolała i cierpiąca cała. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył we mnie poruszony niezmiernie i płonący cały. Leżałam bez sił. Bolało mnie całe ciało. Każdy mięsień, nerw, kosteczka. Z zamkniętymi oczami leżałam. Nie miałam siły żeby podnieść powieki. Mimo zamkniętych oczu, widziałam Umiłowanego mojego. Nie miałam też siły żeby otworzyć ust i coś powiedzieć. Ale moje serce szeptało:
„Mój Jezu… mój kochany… mój słodki Jezu…”
A SERCE Jezusa szeptało:
„Moniko… umiłowana Moja! Piękności Moja! Jedyna Moja!”
Tańczylismy bardzo! SERCE przy sercu. Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego. Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie całował… Całował całym Sobą! Całował moje obolałe i zmęczone ciało… Całował jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienicę! I czynił z Sobą jedno. Trwaliśmy w przytuleniu i intymności bez granic… Bez granic!
NA ŁOPATKI!!!
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. W Jego objęciach tańcząca leżałam… Zanurzona w Nim całkowicie. Byłam bardzo zmęczona, ale szczęśliwa i radosna baaaaaardziej! Patrzyłam w mojego Jezusa z uwielbieniem i zachwytem. I On patrzył we mnie rozpromieniony Miłością!!!
„Nie mogę się nadziwić, że tak we wszystkim mnie wysłuchujesz, mój Jezu! O co Cię nie poproszę, Ty od razu to spełniasz! Od ręki! Ot tak, na pstryknięcie palców!” – szepnęłam. I pstryknęłam palcami.
Jezus zaśmiał się cudnie! Perliscie! Potem zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko…
„Gdy o coś Mnie prosisz, Moniko, to najpierw wykładasz Mi Swą prośbę. A potem mówisz: 'ale niech się dzieje wola Twoja, a nie moja! Niech będzie jak Ty chcesz, mój Jezu!’ Rozczula Mnie to niezmiernie… Rozbraja… I spełniam Twoje prośby, kochana Moja!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
Zaśmiałam się radośnie!
„Więc mam swój sposób na Ciebie, Jezu! – szepnęłam uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha – Żartuję, mój kochany… Ty wiesz!”
„Tym swoim sposobem rozbrajasz Mnie! Rozkładasz na łopatki!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Na łopatki??!! Ale czy Ciebie to nie boli…?” – spytalam. Z czułością dotknęłam Jego policzek…
„Boli??!!!” – Jezus zaśmiał się jeszcze głośniej i dźwięczniej niż dzwoneczki.
„Uwielbiam gdy Mnie na łopatki rozkładasz!!! Uwielbiam, Moja jedyna!!! Uwielbiam!” – wyszeptał Jezus śmiejąc się perliscie. I zaczął mnie łaskotać! Łaskotał mnie! Smialismy się głośno i wesoło i dźwięczniej niż dzwoneczki!!! Jezus łaskotał mnie jak dziecko! A ja śmiałam się jak dziecko!!! Byliśmy jeszcze bliżej siebie… I jeszcze intymniej…!
UFA
Byłam w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała! W Jego objęciach tańczyłam bardzo! Byłam bardzo obolała i zmęczona. Bez sił prawie… Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i zachwycony cały! I ja tylko w Niego, w mojego Jezusa patrzyłam. Patrzyłam z czułością i uwielbieniem.
„Daj mi pić, mój Jezu… proszę…!” – szepnęłam z trudem.
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie. Przyłożył moje usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić. I piłam Napój Życia i Miłości. Piłam ile chciałam! Piłam aż zaspokoiłam pragnienie.
„Dziękuję mój słodki Jezu!” – szepnęłam gdy napiłam się.
Leżałam w objęciach Jezusa, On patrzył we mnie z czułością niezwykłą… A ja byłam Jego maleństwem, Jego niemowlęciem, Jego dzieciątkiem byłam!!! Patrzyłam w mego umiłowanego i rozmyślałam…
„Nie mam nic oprócz NIEGO, mojego Jezusa! Jestem Jezusa i wszyscy, których kocham i wszystko inne dostałam od Niego! I jest Jego! Do Niego należy! Ja jestem Jego, moje życie jest Jego. Moje serce jest Jego, do Niego należy. Moje Duchowe Dzieci są Jezusa! To, że maluję i piszę jest Jego. Moje szczęście, moje radości i smutki są Jego. I moje cierpienia są Jego. Mojego Jezusa! Wszystko do Niego należy!”
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko… Jego spojrzenie Miłości przenikało mnie na wskroś!
„Ja należę do Ciebie, Moniko! Moje życie należy do Ciebie! SERCE Moje jest Twoim! Mój Ojciec jest Twoim Ojcem, a Moja Mama Twoją Mamą! Niebo i Aniołowie są Twoimi! Moje szczęście Twoim szczęściem…!”
„Twoje radości i smutki…”
„Są Twoimi. I Moja Męka jest Twoją!” – dokończył Jezus z ogniem.
„Dziękuję mój Jezu!!! Dziękuję że mi dajesz to wszystko, bo to znaczy że mi ufasz!” – szepnęłam również z ogniem.
„A jakże!!! Nie tylko Ty Mi ufasz, ale i Ci ufam! Ufam Ci, Moniko, jedyna Moja…” – wyszeptał Jezus płonący cały.
Leżałam… Jezus objął mnie całą. A Swą głowę położył na sercu moim.
Jezus… Cały był ufnoscia i cały oddaniem… Tańczylismy bardzo w intymności… Brak mi słów, żeby to opisać… Jak kocha mnie mój umiłowany…!!! I jak bardzo mi ufa…