Byłam w moim Jezusie! Zanurzona w Nim cała! Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył tylko we mnie zakochany i zachwycony cały! I ja tylko w Niego patrzyłam! W mojego Jezusa z miłością i uwielbieniem patrzyłam!!!
„Bądź uwielbiony, mój Jezu w sytuacji, która mnie teraz spotyka! Bądź pochwalony! Wywyższony bądź!” – szepnęłam z mocą i wdzięcznością.
„Jestem, Moniko!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha. Wtuliłam się w Niego jeszcze bardziej… I zaczęłam rozmyślać…
„Od niemal pół roku praktycznie nie wychodzę z domu. Oprócz wyjazdów do kościoła i do dentysty. Nie wychodzę. Ostatni miesiąc nawet do kościoła nie chodzę… Mszę św oglądam w TVP i staram się w niej uczestniczyć duchowo.
A na podwórko nie wychodzę. Całe dnie siedzę w domu. I chociaż zawsze znajdę sobie jakieś zajęcie. Nigdy się nie nudzę! To jednak… nigdy nie myślałam że można, że będę tęsknić za wyjściem na dwór… Tęsknię! Za obserwowaniem przyrody, kwiatów, ptaków, maleńkich srebrzystych jaszczurek… Tęsknię za słońcem! Za powietrzem! Przestrzenią!
Jednocześnie wiem, że gdybym teraz wyszła na dwór, z całą pewnością zachorowałabym. Nie koniecznie na koronawirusa, ale na grypę. Pamiętam sześć i cztery lata temu baaardzo chorowałam. Dusiłam się tak bardzo, że rodzice dzwonili po pogotowie. Pogotowie zabrało mnie na SOR. I lekarze całą noc podawali mi tlen i sterydy, żebym mogła oddychać. I to było nie zimą, tylko w kwietniu.
Także mimo tęsknoty za słońcem i przyrodą wolę jeszcze z domu nie wychodzic. Wolę poczekać. Z odpowiedzialności za siebie samą. Kiedy parę lat temu zachorowałam byłam młodsza i silniejsza. Gdybym teraz zachorowała tak bardzo jak wtedy, pewnie od razu znalazłabym się u Jezusa na rączkach. I choć serce się rwie do Niego na rączki, wolę poczekać aż On sam po mnie przyjdzie! Odpowiedzialność przed tęsknotą. Widać mam coś jeszcze do zrobienia na świecie, skoro jeszcze Jezus po mnie nie przychodzi!”
„Bądź uwielbiony, mój Jezu w sytuacji, która mnie teraz spotyka! Bądź pochwalony! Wywyższony bądź!” – szepnęłam z mocą i wdzięcznością.
„Jestem, Moniko!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
Uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha. I Jezus uśmiechał się do mnie cudownie!
ODPOWIEDZIALNOŚĆ PRZED TĘSKNOTĄ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI