Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i położył mnie na SERCU Swoim. Leżałam otulona Jego Miłością… Jezus przytulił policzek do mego policzka i szeptał mi do ucha i serca czułości:
„Monisiu Moja kochana…”
I ja szeptałam do Jego ucha i serca:
„Mój najsłodszy…. Maleńki Pięknisiu… Mój śliczny Jezuniu…”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!
„Ja też jestem Twoja maleńka!”
Jezus zaśmiał się perliscie!
„Wiem! Gdybyś była wielka to bym ciebie nie chciał!”
Uśmiechnęłam się do mojego Pięknisia promiennie!
„Chciałam Ci powiedzieć, mój maleńki Pięknisiu, że już nie będę pisać o sobie wielką literą. Już nie potrzebuję!”
Jezus rozpromienil się bardzo nade mną! Wyglądało, że się bardzo ucieszył!
„Jak sobie życzysz, Monisiu!” – wyszeptał z tkliwością. Patrzył we mnie z lubością. A ja pomyślałam że jest Mu obojętne jak będę o sobie pisać. Najważniejsze, żebym w sercu była maleńka!
„Otóż to, Monisiu! Tylko jedna poprawka: jest Mi obojętne w jaki sposób będziesz o sobie pisać, bo w sercu już jesteś maleństwem!”
A ja pomyślałam, że nie będę zajmować się drobnostkami, głupotkami! Będę się zajmować Tym, Kto jest dla mnie ważny! Najważniejszy!
„Mój maleńki, jak mam o Tobie myśleć? Kim dla mnie jesteś? Ojcem? Mężem? Oblubieńcem? Wybrankiem?”
„Wszystkie te określenia są prawdziwe, Monisiu!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości. Ujęłam Jego twarz w swoje dłonie i patrzyłam Mu w oczy głęboko…
„Jednak… Jesteś dla mnie Kimś więcej niż te wszystkie określenia razem wzięte… Jesteś moim JEDYNYM! Jedynym!”
Jezus spojrzał we mnie płonący cały…
„Jedyny ma swoją jedyną!” – szepnęło SERCE Najdroższe.
JEDYNY SWOJEJ JEDYNEJ…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI