Byłam w moim Jezusie. W Jego objęciach leżałam. Jezus pochylał się nade mną z czułością niezwykłą… Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Dotykałam dłonią SERCE Najdroższe i pieściłam JE z miłością i uwielbieniem. Pieściłam i rozmyślałam…
„Owocem życia Miriam jest Jezus. Błogosławionym, szczęśliwym Owocem! Jak żyć, żeby wydać też taki Owoc? A jak żyła Ona, Miriam? Cicho i pokornie. Niezauważenie. W cieniu. Żyła Wolą Bożą. Nie swoją. Bożą. Tak bardzo, że była Nim prześwietlona. Przeźroczysta. Zawsze wskazywała na Syna. Do sług w Kanie Galilejskiej mówi: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.” To ostatnie Jej słowa w Piśmie Świętym. Jakby Testament.
Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.” I sama robiła. Choć po ludzku nie wszystko rozumiała. Robiła… Po prostu.”
Przerwałam rozmyślania.
„Jakże daleko mi do Miriam…” – westchnęłam w duchu.
„Jakże ci do Niej blisko, Moniczko!” – usłyszalam ciepły i pełen miłości szept. A może mi się wydawało…
Spojrzałam w oczy mojemu słodkiemu Jezusowi… Uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha. I rozmyślałam dalej…
„Gdyby ktoś się mnie zapytał jaki jest ten mój Jezus? Powiedzialabym w pierwszej kolejności, że jest czuły i delikatny. Delikatny… Nie nachalny nie natrętny… Niczego nie robi na siłę. Zawsze pyta 'czy chcesz?’ Proponuje, zaprasza, zachęca, prosi… Szanuje. A gdy pochyla się nade mną z czułością i oddaniem, serce moje wyrywa się z ciała i rwie się do Umiłowanego swego!!! Rwie się!!! Cała się rwę! Jezus! Owoc życia Miriam… Jak żyć, żeby wydać też taki Owoc?!”
Znów westchnęłam ciężko w duchu…
Jezus patrzył we mnie płonący! Rozpromieniony Miłością i uwielbieniem…
Patrzył mi w oczy głęboko…
„Owoc twego życia jest przed tobą, Monisiu!” – usłyszalam ciepły i pełen miłości szept. A może mi się wydawało…
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha! A On uśmiechał się do mnie cudownie…!
O OWOCU ŻYCIA MIRIAM
Category: (NIE) MOJE MYŚLI